21 marca 2011

Pracowity dzień...

Dzisiejszy dzień spędziliśmy bardzo intensywnie od samego rana. Tatuś brał w nim czynny udział a to z powodu tego, że miał nieszczęśnik wolny dzień ;) Jak dowiedział się o naszych planach to, aż go głowa rozbolała i próbował się wykręcić - jak to tatulek, gdy słyszy o zakupach :)
Pobudka była o 6.30 - czego nie planowaliśmy, jednak córeczka postanowiła, że nie ma co dłużej spać i tracić dnia. Na 8.30 pojechaliśmy do pediatry, która poważyła małą i zbadała. Weronika rozwija się wzorowo a waży 6900 gram. Miałam nadzieję, że więcej waży ale czułam, że waga nie będzie za wysoka bo ostatnio coś marudzi przy jedzeniu. Jest to pewnie spowodowane wychodzącymi ząbkami bo wcześniej jadła wszystko z apetytem. Pani dr powiedziała jednak, że ta waga jest odpowiednia w stosunku do wagi urodzeniowej i wszystko jest w porządku :)
Później podjechaliśmy do fryzjera tatusia (tatuś ma tylko jedną zaufaną fryzjerkę, której oddaje pod nożyczki swoją marną czuprynkę ;) ) a my w tym czasie pospacerowałyśmy do kilku sklepów. Poszukujemy kurteczki dla małej ale nie ma nic ciekawego, wszystko albo za duże albo w różowych kolorach. Drażnią mnie już sugestie pań ekspedientek "a to dla dziewczynki ma być?" i od razu pokazują multum różowych ubranek a jak ja mówię, że nie tego szukam robią zdziwioną minę. Hmm... moja córka tylko dlatego, że jest dziewczynką nie może poznać innych kolorów? A właśnie dlatego, że jest aż dziewczynką pozna co to róż a także co to inne kolory. A do tego jeszcze oprócz lalek będzie także miała samochodziki i inne zabawki niekoniecznie dziewczęce, np. takie fajne jak sterowane autko :)
No ale wróćmy do dzisiejszych zakupów...
Następnym naszym celem były duże zakupy w ... centrum handlowym. Mamie też się coś należy, a jak :) Zakupy można uznać za udane, choć nie kupiłam wszystkiego co chciałam ale spodnie, bluzka i płaszczyk jest :) Tatulek przymierzył ze 20 kurtek ale nic nie kupił :( Kurtki dla Weroniki także nie znaleźliśmy ale to nie znaczy, że nic nie zostało jej kupione. Weronika została zaopatrzona w rajstopki, nowe smoczki i ... nową zabawkę - szaleństwo taty.
Po 14 zmęczeni wróciliśmy do domu. Weronika zjadła obiadek, pobawiła się z tatusiem nową zabawką i po 16 wyszłyśmy na spacer, gdzie dołączyła do nas ciocia Iza. Po 17 wróciliśmy już do domu bo zrobiło się już chłodno. Po powrocie wykonałam jeszcze kilka telefonów aby poumawiać się do lekarzy m.in. badania kontrolne do pracy, usg bioder małej i inne.
Teraz Weroniczka smacznie śpi a my ... zaraz dołączymy do niej :)
Jutro przyjeżdża do nas babcia Ewa, która do czwartku będzie się zajmować małą jak ja będę w pracy.

A tak nasze słonko bawi się nową zabawką:



Kochamy Cię kwiatuszku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz