6 kwietnia 2011

Ostatnie dni są dość podobne do siebie i łącze je to, że zdecydowanie za szybko mijają :( Do 15.30 praca, powrót do domu, robienie obiadu, spacer, zabawa z małą, kąpanie małej, układanie do snu, szykowanie rzeczy dla małej i dla siebie na następny dzień, kąpanie i w końcu spanie a następny dzień od początku to samo. Wieczorem jestem zmęczona na maksa, staramy się z J. dzielić obowiązkami i opieką nad Weroniką ale coś mi się wydaje, że większa cześć obowiązków spoczywa na mnie :(

Czas spędzany z Weroniką upływa nam głównie na różnych zabawach i gilgotkach, co mała bardzo lubi o czym świadczą jej głośne chichoty i piski :) Staram się aby ten czas spędzony z nią był tylko dla niej, czyli zero tv czy robienia w tym czasie też innych rzeczy. Nasza zasada to: BYĆ Z WERONIKĄ A NIE OBOK NIEJ :) Czyli jak ma być to pół godziny nawet to ma to być całe pół godziny poświęcone w całości jej.
Do mojego przyjścia Weronika jest z dziadkiem i widać, że już zaakceptowała tą sytuację. Bawi się z dziadkiem na podłodze zabawkami, przeglądają książeczki i już nie potrzebuje być cały czas na rękach. To chyba znaczy, że czuje się z dziadkiem bezpiecznie :) A mnie kamień spadł serca, choć jeszcze coś tam ciąży ale jest już duuużo lepiej.

Wczoraj odwiedziliśmy ciocię Olę i wujka Pawła. Weronika ładnie się bawiła, uśmiechała do wszystkich i ogólnie była bardzo grzeczna i wesoła.

Kochamy Cię słonko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz