22 maja 2011

Intensywny ale za to bardzo miły weekend:)

Wyprawa do Wrocławia udana w 100%. Pogoda dopisała, humory także jak i towarzystwo:)

Wyjechaliśmy z domu dość późno bo dopiero przed 11 a przed 14 byliśmy na miejscu. Na chwilkę weszliśmy do Kasi i Dawida (wpółlokatorzy tatulka ze studiów) aby troszkę odpocząć, nakarmić małą i razem już ruszyć na miasto.

Kasia i Dawid mają dwójkę dzieciaków - Ninkę i rówieśnika naszej córy, Filipa.

Zaczęliśmy od kilku rundek z dzieciakami w wózku po rynku i poprzypominaliśmy sobie dawno nie widziane miejsca. Szczególnie J., który ma ogromny sentyment do tego miasta i z chęcią by tu wrócił. Choć już raz myśleliśmy nad przeprowadzką tutaj właśnie, nawet byłoby to możliwe ale chyba poszliśmy na wygodę i zostaliśmy tu gdzie jesteśmy. Na pewno nie żałujemy swojej decyzji. We Wrocławiu mamy wielu znajomych i zawsze można kogoś odwiedzić :)

Wróćmy na magiczny wrocławski rynek ... tego dnia była piękna, słoneczna pogoda więc sporo ciekawych i głośnych imprez odbywało się na nim. Dzieciom hałas nie przeszkadzał i z zainteresowaniem rozglądały się wokół. Weronika nawet ucieła sobie dwie drzemki:)

Później poszliśmy coś zjeść a po obiedzie kontynuowaliśmy nasz spacer zaglądając do równie uroczych uliczek i zakamarków tego cudownego miasta.
Nasz spacerowy dzień skończyliśmy na placu zabaw, gdzie dzielna Ninka poszalała na huśtawkach i konikach a maluchy siedziały w wózku bo jeszcze za małe na takie harce.

Dzień minął nam bardzo przyjemnie i umówiliśmy się, że następnym razem wybierzemy się do Wesołego Miasteczka w Chorzowie.
Na 21 wróciliśmy do domu.

Niedziela była równie intensywna, najpierw był basen, obiad u dziadków a później odwiedziny cioci Oli i wujka Przemka. Następnie wspólny już spacer do parku a później głośne zabawy. Głośne dzięki piskom i gadaniu Weroniki;) Mała zaczepiała ciocię i wujka łobuzerskim uśmiechem aby się z nią pobawili.
Było bardzo przyjemnie.

Kochamy Cię skarbie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz