20 lipca 2011

Dawno nie pisałam, ale te dni tak uciekają że na nic nie ma czasu. W piątek idziemy do notariusza podpisać umowę przedwstępną w sprawie działki:) Czyli wychodzi na to, że kupujemy ją. Po tylu poszukiwaniach, rozmyślaniach się i wahaniach.... Działka nie jest duża ale nam wystarczy, dużą działkę to mają dziadkowie więc nam nie potrzebna;) Jest na osiedlu tam gdzie chcieliśmy, a jej wymiary to 24 m na 20 m. Teraz więc czas poświęcamy głównie na sprawy związane z działką, czyli sprawdzanie czy przyłączą nam to co trzeba tam, drogę dojazdową no i czy dostaniemy pozwolenie na budowę. A co chyba najważniejszy (?) załatwiamy też kredyt, wczoraj mieliśmy maraton po bankach. Denerwujące jest to, że nie wszyscy powiedzą wysokości rat tylko oddzwonią później. Część kwoty pokryjemy z oszczędności (hmm, przez 5 lat żyliśmy baaaardzo rozrzutnie więc teraz będzie trzeba zacisnąć pasa)a reszta na kredyt. No cóż trzeba sobie radzić, rodzice się śmieją i dziwią czy my umiemy oszczędzać;)Postanowiliśmy też, że będziemy już odkładać na budowę aby za rok zacząć. Zobaczymy co to zaoszczędzimy:)

A nasz mały aniołek jest cudowny, każdego dnia coraz bardziej kochany-choć nie wiem czy da się bardziej. Daje nam tyle radości i miłości tą swoją małą osóbką. Już niedługo zacznie chodzić-tak nam się wydaje obserwując jej wyczyny.
Wczoraj byliśmy odwiedzić małego Boryska. Borysku rośnij pięknie i zdrowo na pociechę swoim rodzicom! Jak malutki się rozpłakał to Weronika zaciekawiona patrzyła na niego a później na nas. Myślała sobie pewnie "co się dzieje, że taka laleczka płacze tak głośno"

A nasz skarb wygląda teraz tak....


Kochamy Cię najbardziej na świecie aniołku najdroższy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz