31 lipca 2011

Mama ma wolne

a dokładniej miała i to tylko jeden dzień:( Cóż z tego, że jeden ważne że cały dzień (piątek) spędziłyśmy razem. Miał byś spacer do parku i zabawy na kocyku ale pogoda pokrzyżowała nasze plany. Jednak nie było tak źle, dałyśmy radę dobrze się bawić na przekór pogodzie:) Były gilgotki, wyścigi na czworakach, podglądanie piesków przez okno i ... przy okazji sąsiadów;) budowanie z klocków (mama budowała ale Weronika równie udanie wszystkie budowle niszczyła), tańce przytulańce i inne zabawy. Czas spędziłyśmy bardzo intensywnie a dowodem tego jest to, że Weronika zaliczyła dwu godzinną drzemkę (góra to zawsze godzina spania). Zjadłyśmy też wspólnie pyszny deserek owocowy (banan, jabłko, gruszka i nektarynka potraktowana blenderem). Pychotka! Weronika mnie zaskoczyła myślałam że, więcej zostanie dla mnie;)
Tego dnia odwiedziła nas też ciocia Iza, ciocia leżała sobie na kanapie a my dalej szalałyśmy bawiąc się. Mamie udało się też wypić z ciocią herbatkę, poplotkować ani na chwilkę nie przerywając zabawy:) Czyli każdy był zadowolony. Dzień minął nam bardzo przyjemnie, oj chciałabym mieć więcej takich wolnych dni. Ach, kiedy te wakacje....
W sobotę pojechaliśmy na zakup bucików i ... udało się:) Buciki kupione. A oto Weronika w nowych butkach:


Chyba się podobają:)

Dzisiaj był basen i tradycyjnie już nurkowanie. Tym razem razem seryjne, tzn. dwa nurkowania w jeden serii. Weronika sobie świetnie radzi, nie zdarzyło jej się jeszcze aby zapłakała. Marudzi wtedy, gdy kończą się już zajęcia.

Po basenie były odwiedziny i obiad u babci Eli. Po powrocie w domu jeszcze szalała a o 18 padła i śpi do teraz. Co jest bardzo dziwne jak na nią. Ciekawe o której wstanie, pewnie w środku nocy...

Kochamy Cię córeczko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz