10 sierpnia 2011

Wakacje, wakacje,...

Dzisiaj w końcu dopieliśmy wszystko w związku z naszym wyjazdem wakacyjnym - wybraliśmy kierunek, zapłaciliśmy i doprecyzowaliśmy nasz plan zwiedzania i nic nie robienia.

Zdecydowaliśmy się jednak na wyjazd z biurem podróży a to głównie za namową koleżanki, która znalazła dla nas super ofertę. Warto było więc długo się nie zastanawialiśmy. W końcu akcja oszczędzania trwa, w planach dom!
Mam tylko nadzieje, że za rok pojedziemy na wakacje tak jak lubimy czyli na własną rękę. Tym razem wypożyczenie auta będzie tego namiastką.

Tak więc lecimy na Korfu i to już 22 sierpnia. W pracy mały huragan bo wszystko trzeba szybko zakończyć i pooddawać na czas aby spokojnie wypoczywać.

A później lista potrzebnych rzeczy, zakupy, pakowanie i lecimy!

Weroniczka ma dziś zły dzień, dużo dzisiaj babci marudziła i płakała nawet:( Brakuje jej chyba dziadka ale dziadek też tęskni i jutro przyjeżdża z babcią. Jeszcze nie wie, że ma 4 tygodniową przerwę od małej. Jak wróciłam troszkę jej się humor poprawił, wyszłyśmy nawet na krótki spacer (zaklepałyśmy roczek w kościele) a później odwiedził nas wujek Marek. Zasnęła o 20 (to już drugi dzień), chciałabym aby ta pora jej została. Tylko aby w dzień mniej marudziła.

Weronika tak pięknie się uśmiecha, ma taki łobuzerski uśmiech. Szczerzy swoje piękne ząbki w uśmiechu. A jak się złości to zaciska usteczka i fuka. Śmiesznie to wygląda, nasz mały kochany aniołek. Niekiedy podejdzie, położy główkę na kolanie i tak chwilkę sobie poleży. Cudowne uczucie. Nie wyobrażam sobie już życia bez niej, choć człowiek zmęczony, nie wyspany, na nic nie ma czasu ale jak tylko widzi tą małą buźkę to zapomina o wszystkim innym. Liczy się tylko ona:)

Kochamy Cię skarbie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz