1 października 2011

Osłabienie:(

Dzisiaj mamy bardzo ładną pogodę:) Taka piękna, polska złota jesień. Wstaliśmy przed 8.00 i tatuś po śniadaniu pojechał na swoje jazdy. A my w tym czasie troszkę posprzątałyśmy i pobawiłyśmy się. Widać było, że Weronika jest szybko zmęczona ale zaśnięcie zajęło jej 2 godziny a pospała tylko 40 minut. Wstała jednak jak nowa, znów śmiała się i bawiła. Przyjechał tatuś i zabrał ją na spacer i plac zabaw. Ja w tym czasie zrobiłam obiad i dokończyłam sprzątanie. Po powrocie Weroniczka znów była jakaś taka nie swoja:( Mało zjadła i znów nie umiała zasnąć. Po 17 byłyśmy umówione na ploteczki u cioci Izy ale Weroniś jak wstała to taka rozpalona było. Zmierzyliśmy jej temperaturę i miała 37,4. Niby nie dużo ale darowałam sobie z nią spacer do cioci. Mała została z tatusiem a ja poszłam na klachy. Nie dobra matka:( ale tatuś to też rodzic i wie co robić:) Szybko mu zasnęła z powrotem. Ja szybko wróciłam i jeszcze z nią poleżałam. Temperatury już nie ma ale cała taka cieplutka jest. Moja kochana córeczka oby tylko się nie rozchorowała i jutro już wstała zdrowiutka i pełna siły. Moje słonko kochane!

W czwartek za to byłyśmy z Weroniką i ciocią Kingą, a później doszła do nas ciocia Iza, na pizzy. Weronika miała tam koleżankę, dziewczynkę około 3 letnią i tylko do niej ją ciągło. Weroniczka była ze swoim pieskiem-pluszakiem, którego teraz wszędzie zabiera. Co chwilę trzeba było za nią biegać, bo ściskała pluszaka i uciekała na druga salę a tam wszyscy oczywiście ją zaczepiali co jej się chyba podobało bo co chwilę robiła sobie tam wycieczki:) Co jakiś czas wyciągała do mnie rączkę aby iść z nią, pierw sama ruszała ale obracała się z wyciągniętą rączką by iść za nią. Chciała czuć się pewnie. Baaardzo miło spędziłyśmy popołudnie a i wczesny wieczór bo trochę tam posiedziałyśmy.

Kochamy Cię skarbie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz