26 października 2011

Same:(

Od wczoraj jesteśmy z Weroniką same:(

Tatulek wyjechał na szkolenie do Warszawy a my zostałyśmy w domu. Bawimy się, spacerujemy, gościmy się i... tęsknimy za tatusiem. Weroniczce widać, że coś nie pasuje bo chodzi co jakiś czas i mówi "tata ma" i rozkłada rączki. Tatuś w piątek wraca więc nadrobi zaległości ojcowskie;)

Wczoraj byłyśmy we dwie ale dziś przyjechał do nas wujek Marek a jutro odwiedza nas ciocia Kinga więc czas mamy wypełniony miłymi spotkaniami. Fajnie tak pobyć też sam na sam z córeczką - w nocy wtula się tylko we mnie:)

A jak już wrócił..

Weekend mieliśmy bardzo zajęty. Tatuś szedł do pracy w sobotę, aby 31 października mieć wolne a my trochę posprzątałyśmy i pobawiłyśmy się. Na 18 jechałam na spotkanie - 5 lat po obronie magisterki- do Gliwic. Umówiliśmy się w pizzerii i było super fajnie. Tylko z 5 osób nie było a na 40 to mało. Ciekawe kiedy następne takie spotkanie;) Tatuś wtedy opiekował się małą.

W niedziele rano jak zwykle już był basen, później obiad u dziadków a po obiedzie pojechaliśmy razem do Gliwic w odwiedziny do mojego chrzestnego i kuzynki Eli. Ela ma synka 5-latka Kubusia, który był bardzo zazdrosny o Weronikę co pokazywał na każdym kroku. Popchnął, mocniej chwycił, wyrywał zabawki ale mała była nie wzruszona. Bawiła się jego samochodzikami i widać, że sprawiało jej to dużo radości. Do domu dostała przemycony od cioci Eli samochodzik a raczej jakiś traktorek. W domu to też jest hit zabawkowy na razie, jeździ i bum bum słychać tylko.

Weekend był bardzo przyjemny.

Kochamy Cię córeczko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz