21 listopada 2011

....

Tydzień już nie pisałam:( szybko ten czas leci bo myślałam, że może ze 4 dni mnie tu nie było a to już tydzień zleciał...
Weronika z dnia na dzień się zmienia, coraz więcej rozumie i coraz więcej potrafi. Już od dłuższego czasu np. sama pije z butelki i kupka niekapka (wiem, że to żaden wyczyn w tym wieku ale ona bardzo tego nie lubiła robić, mały leniuszek wolał aby jej trzymać). Jak się ją poprosi aby coś przyniosła np. misia lub inną zabawkę lub ubranko czy pieluszkę to bardzo chętnie to robi. Ostatnio bawimy się, że układam jej pluszaki i inne zwierzątka w półkole na dywanie i pierw mówię jej kto jest kto a później proszę aby któreś zwierzątko podała. I więcej ma trafień ;) Sama już potrafi się dłuższą chwilę zabawić i można coś przy niej zrobić. Bardzo lubi, już od dawna w sumie i jej to nie mija, nosić kapelusze czy inne cuda na główce albo bransoletki lub inne korale i co najfajniejsze przegląda się jak tylko coś włoży w lusterku;) Bierze mnie lub tatusia za rękę i musimy z nią iść do lusterka, często nam też na głowę coś wkłada, i podziwiać małą damę. Widać, że to dziewczynka, już od małego mała strojnisia.
Uwielbiam na nią patrzeć i obserwować jak się bawi, jak rozmawia po swojemu, jak się zmienia, .... ją poprostu obserwować uwielbiam. Mogłabym to robić godzinami, oby tylko tyle czasu było ale jak tylko mogę staram się spędzać, tatuś również, jak najwięcej z nią czasu. Na zabawach z nią i aby poświęcić jej czas maksymalnie. Liczy się jakoś a nie ilość....
Uwielbiam siedzieć z nią w sypialce na naszym dużym łóżku i oglądać książeczki, pokazywać kto jest kto i co robią na obrazkach, rozśmieszać ją gilgając i przytulać się do niej i z nią:) Moja kochana córusia:)

W sobotę mieliśmy gości- kuzyn Borys (5-miesięczniak) z ciocią Karoliną i wujkiem Piotrkiem nas odwiedzili. Weronika trochę traktowała Borysa jak powietrze bo co to za kompan do zabawy dla niej, taki maluszek;) Choć Borys to całkiem duży chłopczyk. Pobujała go w swoim foteliku, chwyciła za uszko, za rączkę, podała misia i na tym zabawa kuzynostwa się zakończyła:) Jak tylko ja wzięłam go na ręce i się z nim bawiłam Weronika zaraz siadła mi na kolano, odsunęła Boryska rękę jakby chciała pokazać, że dla niej też jest miejsce. Kochana moja:) Później dzieciaki najedzone zasnęły a my mieliśmy czas na pogadanie.

W niedziele oczywiście był basen a później jechaliśmy na zakupy i do babć i dziadka.


Kochamy Cię córeczko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz