9 listopada 2011

Ciocia Asia:)

Wyrwałyśmy się z Weroniką z domu i pojechałyśmy dziś odwiedzić ciocię Asię. Ciocia jak to ciocia wyciągnęła całe pudło zabawek, a w nim małe ludki i inne stworzonka głównie z jajek niespodzianek, samochodziki i wiele ciekawych rzeczy. Weronika była prze szczęśliwa a my miałyśmy czas i co tu kryć spokój by sobie pogadać:) Wróciłyśmy na 20 i malutka szybciutko po powrocie poszła spać.
Bardzo miło spędziłyśmy dzisiejsze popołudnie, babskie pogaduchy zawsze są miłe:)
Ciocia Iza jest już w szpitalu i czekamy jak na szpilkach, kiedy powiadomi nas, że malutki jest już na świecie. Ćwiczymy naszą cierpliwość.... baardzo nie możemy się już doczekać.
Dzisiaj dziadziuś miał wolne;) i z Weroniką była dziś babcia Ela. Weronika była podobno bardzo grzeczna i ładnie się razem bawiły z babcią.
Jeszcze jutro i czeka nas długi weekend:) W planach mam posprzątanie trochę w naszych szafach, za dużo nazbierało się tam nie potrzebnych rzeczy. W piątek wpadnie do nas ciocia Kinga z wujkiem Krystianem. Zapowiada się bardzo ciekawy weekend. Oby jeszcze pogoda dopisała to pójdziemy na długi spacer lub wybierzemy się do parku.

Nasz tatulek oszalał, miał oszczędzać a on co?! Kupił tego laptopa w końcu, a mamusia czyli ja;) kupiła sobie w odwecie ... telefon. A co? Też mi się coś należy tylko, że mój telefon to tylko 50 zł (taka promocja dla stałych klientów:))a tatusia laptop zdecydowanie droższy.

Weronika już coraz więcej rzeczy potrafi robić sama:) Sama już pije z kubeczka niekapka i z butelki (do tej pory mały leniuch chciał aby mu trzymać) i świetnie jej to wychodzi. Uczy się jeść łyżeczką sama, tylko jak pomyśle o tym bałaganie, który przy tym robi to... mam ochotę jej tą łyżeczkę zabrać i nie oddać. No ale niech się dziecko uczy;) A najlepiej na świecie jej wychodzi, mówienie "ne ne" (wolnym tlumaczenie - nie nie) i kręcenie przecząco główką na wszystko co mówi mama i tata. I jeszcze jedno dobrze jej wychodzi, złoszczenie się. Zaciska mały nerwus piąstki i cała się spina. Widać, że się denerwuje i co już nie jest takie fajne potrafi niekiedy przy tym uderzać w nasze kolona lub rękę swoją rączką, czyli poprostu bije:( Tego trzeba ją oduczyć. Stara się także dużo rzeczy wymuszać na nas płaczem na co łapie się oczywiście tatuś. Mamusia jest mniej uległa i jak narazie to ja jestem tym złym policjantem w naszej rodzinie:) Tatuś jest miękki dla swojej córeczki...

Kochamy Cię skarbeńku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz