4 listopada 2011

A dzisiaj wysypka...

a czemu nie?! Jakby tego wszystkiego w ostatnich dniach było mało, dzisiaj przyszła kolej na wysypkę. Tata już rano przez telefon mi mówił, że Weronika ma małą wysypkę. Jest grzeczna, ładnie się bawi i je więc pomyślałam, że to nic groźnego może jakieś podrażnienie. I tak prawdę mówić w pracy trochę o tej wysypce zapomniałam:( Jak wróciłam chciałam zabrać ją na spacer. J. zaczął ją ubierać i ... nagle mnie woła aby pokazać jaką ma wysypkę na brzuszku i plecach:( Ze spaceru zrezygnowaliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać co to może być. Hmmm, gorączki nie ma, zachowuje się normalnie... Przypominam sobie co jadła, ale w sumie nic nowego. Choć dwie rzeczy dają mi do myślenia. Pierwsze to babcia zrobiła jej deserek - ryż, banan, jabłko i dodała tam trochę mleka. Może to uczulenie na mleko? Druga rzecz to niedawno przez przypadek Weroniki body zostało wyprane z naszymi rzeczami. Może uczulenie na proszek? Sama nie wiem. Jutro może pójdziemy do jakiegoś lekarza, jeśli będzie jakiś przyjmował. Oj te dzieciaki, a mama chciała jutro jechać na zakupy. Kupić coś tylko dla siebie;) No ale zobaczymy co nam jutrzejszy dzień przyniesie:) oby wysypka minęła i było wszystko w porządku.

Chciałam wstawić zdjęcia z parku ale coś ten czas mi za szybko ucieka.
Zaczynam już myśleć o prezentach świątecznych, uwielbiam te święta:)

P.S. Miło nam i to bardzo, że ktoś nas czyta:) Dziękujemy i pozdrawiamy serdecznie!

Kochamy Cię słoneczko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz