11 grudnia 2011

Leniwie....

choć dzień zaczęliśmy bardzo aktywnie.

Po dwutygodniowej przerwie pojechaliśmy na basen. Weronika skakała do wody, pływała podtrzymywana przez tatę i zrobiła kilka rundek zadowolona i uśmiechnięta na dmuchanym delfinku. Śmiesznie to wyglądało, delfinek był dość spory i aby chwycić się uchwytów musiała przytulić się do niego:) Tak przytulona, cichutko mruczała a tatuś pchał delfinka. Problem był, bo nie chciała zejść ale jakoś udało się ją ociągnąć.

Z basenu pojechaliśmy na obiad do babci Eli i wujka Krzyśka, który wrócił na święta z Rumuni. Weronika bacznie go obserwowała, chyba sobie wujka przypominała;)

Po obiedzie pojechaliśmy na krótkie zakupy, trzeba było kupić coś do jedzenia a potem bawiliśmy się we trójkę na podłodze. Toczyliśmy piłeczkę między sobą, układaliśmy zwierzątka, coś porysowaliśmy w sumie bardzo spokojne, leniwe zabawy bez większego ruchu. Nawet Weronika, nasz ruchliwa dziewczynka, była taka spokojna chyba udzieliło jej się nasze lenistwo. Było leniwie ale bardzo fajnie:)
Po kąpieli i kolacji Weronika szybciutko zasnęła.

Kochamy Cię skarbie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz