7 grudnia 2011

Mikołajkowo:)

Dzień pełen wrażeń i to nie za sprawą tylko samego Mikołaja. Rano Weronika po raz pierwszy zrobiła siku do nocnika:) Moja duża dziewczynka!!!! Jesteśmy dumni skarbie z tatusiem z Ciebie, nie tylko z powodu tego nocnika:) Dziadek dostał zadanie aby zaraz jak wstanie posadzić ją na nocnik i tak zrobił. Myślał, że już nic z tego a tu w międzyczasie, gdy poszedł wyrzucić pieluszkę Weronika zrobiła siku. Zaraz po wstała i zamoczyła róg piżamki ale co z tego. Dziadek bił brawo i głaskał po główne a ona mu wtórowała. Zadowolona też była z siebie. Sadzamy ją od tej pory na nocnik ale nie zawsze chce, mówi tylko nie nie. Nic na siłę, przyjdzie z czasem trzeba tylko cierpliwie próbować.
Po 17 tatuś kończył rzeczy do pracy a my się bawiłyśmy nowymi zabawkami (Mikołaj był bardzo hojny - piesek, konik Pony, zwierzątka z domkiem grającym, zabawki do kąpieli, nowy fotelik po którym można się wspinać i paczka kosmetyków od taty z pracy, więc było czym się bawić ) i w pewnym momencie Weronika pobiegła do biurka do taty. Ale oczywiście po drodze kilka razy sprawdzała czy ją gonie (tego oczekiwała), i nagle chyba na czymś się poślizgnęła i uderzyła o kant biurka. Wyglądało to strasznie i ten płacz biedulki kochanej. Słabo mi się zrobiło jak pomyślałam jak ją to musi boleć. Szybko przyłożyliśmy jej mrożone mięso i na szczęście buła się nie zrobiła. Jednak spanikowaliśmy i dla pewności zadzwoniliśmy do pediatry. Pani dr powiedziała, że na pewno nic groźnego ale żebyśmy przyjechali aby się uspokoić. Przebadała ją, dała maść aby krwiaczek się nie zrobił i uspokoiła, że to nic groźnego- żadne pękniecie ani nic takiego. Ufff, ulżyło nam. Strasznie się wystraszyliśmy i do tego wyrzuty, że nie dopilnowaliśmy. Dzisiaj przez to chodziliśmy za nią krok w krok, to pewnie dobre też nie jest ale jakoś tak się bałam i wszędzie widziałam niebezpieczeństwo. Po wczorajszym wydarzeniu ma już taką bledziutką kreskę.
Moje kochanie.

A dzisiaj po raz pierwszy zaczął padać śnieg!!! Hurrra:) Musimy kupić sanki, aby tylko ten śnieg pozostał dłużej. Już nie mogę się doczekać aż będziemy chodzić na sanki. Potrzebujemy jeszcze kombinezon i buty porządne.

Kochamy Cię słoneczko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz