3 grudnia 2011

Pediatra.

Wczoraj w końcu dotarliśmy do lekarza. Katarek pomału ustępuje ale męczy malutką straszny kaszel. Pani dr dała nam kropelki takie, które wzmacniają ten kaszel ale szybciej przez to minie. Na szczęście nic nie osiada się na oskrzelach. Tak więc, wieczorem jest smarowanko ciałka i kropelki. To trochę przeszkadza Weronice w spaniu, bo co chwilkę kaszle okropnie. Teraz ma drzemkę i słysze jak biedna śpi ze zmęczenia i kaszle. Normalnie by pewnie wstała przez ten kaszel ale widać jest mocno zmęczona. Tata pojechał znów do babci a my same walczymy z praniem, sprzątaniem i powoli zaczynamy takie większe porządki świąteczne. Za tydzień całą sobotę mam zamiar poświęcić na zakupy prezentowe i kino (już dawno mąż mi to obiecał!) a Weronika spędzi ten dzień z dziadkami. Uwielbiam święta a jeszcze bardzie odkąd Weronika jest z nami. To będą jej drugie święta Bożego Narodzenia i już będzie trochę bardziej świadoma tego co się dzieje. Będziemy piec pierniczki, pakować prezenty, może nawet choinkę większą kupimy bo teraz jest dla kogo i pójdziemy do kościoła posłuchać kolęd i przywitać się ze zwierzątkami, pastuszkami i Dzieciątkiem. Fajniej jeszcze będzie jak śnieg spadnie.
Jutro zaczynamy obchodzić mikołajki, przyjeżdża do nas ciocia Kasia. Będzie fajnie:)

Kochamy Cię słonko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz