10 grudnia 2011

Zakupowo....

Nasza kochana córeczka dzisiaj była bardzo łaskawa dla swoich zmęczonych rodziców i pospaliśmy razem aż do 8.30. Od razu jednak z łóżka nie wyszliśmy, co to to nie;) Było przytulanko, gilgotanko, wygłupianko i ogólnie dużo śmiechu:) Po śniadaniu zaczęliśmy pakowanie i dopiero po 11 wyjechaliśmy do babci i dziadka. Weronika została z dziadkami a my pojechaliśmy na zakupy. Zakupy nie do końca udane, miały być prezentowe ale wszystkiego nie udało nam się kupić:( Jakoś nic nie wpadło w oko. Oczywiście prezenty dla tatusia się znalazły:) Weronice kupiliśmy sweterek tylko (część prezentu od babci i dziadka), a miałam w planach kupić jej od nas krokodyla co go można ciągnąć i wkładać do niego różne zabawki. Ale nic straconego tata obiecał, że jak będzie wracał z pracy to po niego wejdzie. Po 17 wróciliśmy do domu okropnie zmęczeni.
Weronika jak tylko nas zobaczyła rozgadała się na całego:) Chodziła, gestykulowała rączkami i głośna i to bardzo mówiła po swojemu. Super się bawiła z babcią, dziadkiem i wujkiem Markiem bo ciężko ją było ubrać, nie chciała jeszcze zostać. Z babcią była też w odwiedzinach u swojego kuzyna Boryska i babcia mówiła, że w ogóle się nie wstydziła (Borysem opiekowała się jego babcia, a Weronika kilka razy tylko ciocię widziała) i szalała na całego. Dała mu smoczek, prawie włożyła mu paluszek do oczka jak pokazywała, gdzie Borys ma oczko;)
Po 18 wróciliśmy do domu, pobawiliśmy się jeszcze razem i dopiero o 21 Weronika zasnęła.
Jutro po dwutygodniowej przerwie jedziemy na basen.

Kochamy Cię słonko nad życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz