3 stycznia 2012

Nasz mały łobuziak...

...szalał wczoraj do późna i za nic nie chciał iść spać. My już wykończeni a Weronika na bosaka w piżamce latała po całym mieszkaniu. Słychać tylko było tupot jej bosych stópek a złapać było ciężko:) Chyba samej jej podobał się ten tupot bo biegała i patrzyła na swoje nóżki. W końcu udało nam się około 21.30 ją położyć i w końcu uśpić. Mały słodki łobuziak;)

Dzisiaj z urlopu powrócił dziadek;) Z czego obydwoje czyli i mała i dziadek się cieszyli. Byli razem na spacerku i dobrze się bawili cały dzień. Jak wróciłam z pracy a dziadek musiał wyjść był chyba z 7 minutowy płacz i rozpacz:( Weroniczka nie chciała odejść od drzwi i próbowała je otworzyć. Ciężko ją było uspokoić aż żal było patrzeć:(
Jutro na szczęście znów jest dziadek:)

Kochamy Cię skarbeńku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz