6 lutego 2012

Baaardzo miły dzień:)

Rano jak zwykle przyjechał do nas dziadek:) Weronika szalała bo i zabawy ich były szalone. Raz dziadek Weronikę ciągnął na motorku a raz ona dziadka. Dziadek jak to dziadek udawał, że siedzi i odpychał się nogami a Weroniczka ciągła zadowolona, że ma tyle siły i sprawia dziadkowi tyle radości.
Później była drzemka, dziadek pojechał a po drzemce zaczęłyśmy się powoli zbierać bo szłyśmy w odwiedziny co cioci Izy. Przyjechała po nas ciocia Kinga i razem pojechaliśmy. Było bardzo fajnie, nagadałyśmy się za wszystkie czasy:) Weronika taka mała przylepka się zrobiła, nie odstępowała mnie na krok. Siedziała na kolanach, przytulała się i chciała być blisko. To jest baaaardzo miłe:) Jak tylko wujek pokazał jej samochodziki i inne zabawki to już się rozkręciła i później fajnie się bawiła. Nawet wygłupiała się, pozowała wujkowi (wujek jest fotografem i ma super aparat) i chichotała na całego. Troszkę poleżała i zaczepiała mamę ciągnąc za włosy. Mama miała się denerwować na niby, co powodowało kupę śmiechu u niej. Kochany aniołek.
O 19 przyjechał po nas tatuś, co wywołało mega uśmiech na twarzy Weroniczki i szybciutko pobiegła się do tatusia przytulić:) Zmęczona już była więc tym bardziej tatuś jej był potrzebny. Na 20 wróciliśmy do domu, była kąpiel, kolacja i spanko. Spanko trochę nam zajęło no ale w końcu się udało:)

Kochamy Cię skarbie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz