8 lutego 2012

Ból, płacz i rozpacz:(

Nasza kochana córeczka wczoraj miała szczepienie. Na początku była bardzo dzielna, ale jak pani doktor próbowała ją położyć aby zbadać to już była minka w podkówka a później płacz:( Z wielkim płaczem ale jakoś udało się zważyć naszą kruszynkę. No może już nie taka kruszynka ale do gigantów też nie należy - 9 kg kochanego ciałka.
Ponieważ mama podnosić nie może (nad czym ubolewam, bo omijają mnie też inne przyjemności tj, taniec, przytulańce takie mocne) więc mama poszła zapłacić za szczepionkę a dzielny tatuś został córeczką na szczepienie. Mamusia wróciła i widziała już tylko same łzy swojej córeczki:( Na szczęście po paru już minutkach Weronika zapomniała o płaczu i bólu bo... zobaczyła schody, dużo schodów. A ona uwielbia ćwiczyć chodzenie po schodach. No to kochany tatuś przespacerował się kilka razy z córką w dół i w górę.
Noc jednak była niespokojna, Weronika dostała gorączki. Nóżkę miała bardzo gorącą, tą w którą dostała zastrzyk i widać było, że nie umie poradzić sobie ze snem. Co jakiś czas się wybudzała z płaczem moja kochana:( Mamusia tuliła i zasypiała z powrotem. Przed 7 tatuś wychodził do pracy to i Weronika wstała z wielkim płaczem. Musiałam ją długo tulić zanim się uspokoiła. Przebrałyśmy się, pooglądałyśmy ptaszki i auta przez okno i spróbowałam ją na nowo uśpić. Zmieniłam jej jeszcze pieluszkę i założyłam jej ulubione, cieniutki rajtuzki. Przy zmianie już tarła oczka i zamykała więc położyłam się obok niej, przytuliłam i zanuciłam piosenkę. Weroniczka szybciutko zasnęła i obudził nas dopiero dziadek przed 9. Jednak cały czas jest marudna a mieliśmy dziś jechać w odwiedziny do cioci Oli i wujka Pawła. No ale trudno, ważniejsze zdrowie i samopoczucie naszej córeczki kochanej. Aż żal patrzeć jak tak cierpi:( Dostała syropku i troszkę gorączka zeszła, ale miała jednak problemy z zaśnięciem. Dziadek został specjalnie dłużej aby ją uśpić, a usnęła dopiero około 14.30. Dziś chyba będzie ciężki dzień. Może jak się prześpi będzie lepiej.
A jak wróci tatuś to będziemy robić pyszną zapiekankę. Weronika lubi pomagać w kuchni, podawać ziemniaki i inne potrzebne rzeczy. Siedzi wtedy na blacie kuchennym i jest przeszczęśliwa. Mam nadzieję, że to jej sprawi trochę radości.

To już było i staje się nudne ale ... mama znów wariuje:( Jakoś coraz mniej objawów, lepiej się czuje i zamiast się cieszyć to się martwię czy wszystko w porządku. A wizyta dopiero 16 lutego.

Kochamy Cię cudowna córeczko nasza!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz