27 lutego 2012

Czyżby wiosna...

szła do nas malutkimi kroczkami?
Chyba, tak:) Wczoraj była bardzo ładna słoneczna pogoda, czuć w powietrzu było wiosnę! Ale późnym popołudniem troszkę poprószyło, co i tak nie odbiera nam nadziei na szybką i piękną wiosnę:) Dzisiaj słoneczko także ładnie świeci, termometr wskazuje około 0 stopni ale odczuwalnie (odczucia taty) jest troszkę wyżej. Mamy nadzieję, że każdego dnia będzie już tylko cieplej.

W niedzielę pojechaliśmy na basen, razem z nami pojechał wujek Krzysiu. Chciał zobaczyć jak to wygląda i jak jego chrzestnica radzi sobie w wodzie. Weronika pięknie skakała do wody z kładki i ćwiczyła ślizgi po wodzie razem z wujkiem (wujek z brzegu basenu podawał Weroniczkę na 3 tacie) i tatą. A mamusia robiła zdjęcia i filmowała ich wyczyny. Szybko minął nam ten wczorajszy basen a potem pojechaliśmy do babci i dziadka na obiad. Do 16 spędziliśmy czas u dziadków a potem wróciliśmy do nas.

Dziś jak to w tygodniu przyjechał do nas dziadek. Dziadek wykombinował dla Weroniki domek z poduszek od kanapy, które oparł o łóżku i ścianę. Bawiła się w nim razem ze swoją lalką i bardzo jej się podobało. Weronika już coraz więcej mówi, do jej słownika doszło nowe słówko - koń! Wymawia go "kuń" ale wszędzie go rozpozna i nazywa:) Jest coraz bardziej komunikatywna.

A teraz po obiadku i drzemce tatuś zabrał Weronikę na spacer a ja mam chwilkę czasu dla siebie. Trochę na posprzątanie ale z 15 minut na odpoczynek też się znajdzie:)
No to zmykam:) a później wrzucę kilka zdjęć z basenu naszej małej panny.

Kochamy Cię skarbie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz