18 lutego 2012

Mały gryzoń:)

Robię w kuchni kolację dla mojej córeczki a ona przychodzi i przytula się od tyłu do moich nóg. Jak miło - myślę:) Przez chwilę tuli się i mówi maaamaa a po chwili gryzie mnie w udo tymi swoimi ostrymi ząbkami. Tak się mały gryzoń przyczepił, że ciężko oderwać. W końcu mi się udaje a co robi moje kochanie? Śmieje się i chce spróbować jeszcze raz! O nie, nie z mamą te numery.

Ale są też milsze chwile;) choć tamta to dla weroniki była też pewnie miła.

Jak już wspominałam była u nas ciocia Iza z synkiem. Ben płakał więc ciocia go głaskała i tuliła. Weroniczka chwilkę się im przyglądała by zaraz wdrapać się na kanapę do mnie i też się przytulać do mamusi swojej:) Cudowna córeczka! Chwilę się tuliła i głaskała mnie po głowie, no ale nie byłaby sobą jakby ... mamy nie pozaczepiała. No i zaczęła szarpać za włosy, mama oczywiście mówi, że nie wolno co powoduje zawsze śmiech i jeszcze większą frajdę z zabawy;) Oj, mój kochany mały łobuziak.

Ostatnio nasz mały śmieszek-niejadek dał się wciągnąć w taką zabawę. Gdy już zaczyna marudzić przy jedzeniu, to mówimy "o jak fajnie, więcej dla nas", nakładamy na łyżeczkę jedzonko i tak ją trzymamy i mówimy "zaraz sobie to zjem, nikt mi tego nie weźmie" a wtedy Weronika szybko podbiega i zjada to co jest na łyżeczce. Śmiechu przy tym co nie miara, mama pyta "kto mi to zjadł?, to było moje" a ona rozkłada rączki i z pełną buzią jeszcze mówi "ma" :) Udaje się tak przemycić kilka łyżeczek. Ciekawe jak długo ta sztuczka będzie działać?

Byliśmy na wizycie i .... wszystko w porządku. Dzidziuś się wierci a serduszko pięknie bije:) Ma już ponad 8 cm. Wyniki też bardzo dobre. Bardzo się cieszymy i już nie możemy doczekac kiedy ten skarb weźmiemy na ręce i przytulimy. A to dopiero 15 tc, ale wytrzymamy:)

Kochamy Cię!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz