2 marca 2012

....

Pogoda nas zaskakuje, raz ładnie świeci słoneczko zwiastując zbliżającą się wiosnę a innego dnia pada śnieg. Na spacery jednak można chodzić już a nawet huśtać się na huśtawce na placu zabaw. Dziadek w środę zabrał Weronikę, wózek i kocyk no i poszli się pohuśtać. Weronice tak się podobało, że dziadek musiał ubiec się do przekupstwa aby zdjąć ją z huśtawki. W zamian do domu przyniosła jakieś patyki;)
W środowe popołudnie (późne) wybrałyśmy się z Weroniką na klachy do cioci Izy:) Weroniczka ładnie bawiła się zabawki, które ciocia ma całe mnóstwo. Większą część czasu bawiła się sama ale co jakąś chwilkę musiała patrzeć czy mamusia jest obok. Czytała na głos książeczki, jeździła samochodzikami, układała z klocków i testowała bujaczek Bena:) Weronika ostatnio strasznie się złości jak coś nie jest po jej myśli i u cioci też dała temu pokaz. Mały złośnik się z niej zrobił ale staramy się nad tym zapanować. Do domu wróciłyśmy po 20.

A w czwartek byliśmy na wizycie. Z dzidziusiem wszystko w porządku, rośnie i wierci się na całego. Prawdopodobnie będzie dziewczynka:) Strasznie się cieszymy, ale jak będzie chłopczyk też będziemy się cieszyć. Najważniejsze aby zdrowe było! Niestety jednak szyjka się skraca i w poniedziałek idę do szpitala na założenie szwu. Nie wiem jak wytrzymam dwa tygodnie bez Weroniki:( Wiem, że muszę dla tego dzidziusia bo nie wyobrażam sobie aby mogło go nie być z nami ale będzie ciężko. Na samą myśl jest mi smutno i już strasznie tęsknie:(

Kochamy Cię córeczko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz