24 kwietnia 2012

Ja nie chcę do domu...

Tupie nóżkami, krzyczy, płacze i jak mantrę powtarza nie, nie.

Kto to taki? Nasz mały urwis czyli Weronika!

Na spacerek wychodzi bardzo chętnie, pomaga w ubieraniu i szybko jest gotowa do wyjścia. Bawi się ładnie w piaskownicy, jeździ na rowerku, huśta na huśtawce, kręci na karuzeli, zjeżdża ze ślizgawki, biega, wspina się gdzie tylko może i jest cała przeszczęśliwa do momentu, gdy trzeba wracać do domku. Nie chce wsiąść czy do wózka czy do rowerku, tupie a nawet ucieka lub w ogóle nie przychodzi na żadne prośby. A jak już uda się dojść z nią do drzwi to wtedy zaczyna się całe przedstawienie. Trzeba szybko odwrócić jej uwagę aby nie doszło do mega płaczu, którego to ciężko już zahamować.

Wczoraj ja sobie siedziała z ciocią Izą na pogaduchach a Weronika z tatusiem w piaskownicy:) To aż 3 godziny! Wrócili w całkiem odmiennych humorkach: tatulek zmęczony Weronika zła, że tak krótko ;) A wcześniej ze 2 godziny na podwórku była z dziadkiem. Niestrudzona ta nasza dziewczynka....

Od czwartku zapowiadają znaczne ocieplenie. W planach mamy jakąś krótką wycieczkę w miarę blisko i koniecznie z placem zabaw. Mam nadzieję, że dam radę. Czuje się dobrze ale lekarz kazał się oszczędzać to pewnie wie co mówi i będę się go słuchać. Ale ławeczki są przecież przy każdym placu zabaw:)

Kochamy Cię słonko nasze cudowne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz