30 kwietnia 2012

Już o 9.00 ...

mieliśmy 24 stopnie ciepła :) Cały weekend był bardzo słoneczny czyli już coraz mniej ubrań do zakładania by wyjść na podwórko.

Sobotę spędziłyśmy razem z Weroniką u babci i dziadka. Bawiłyśmy się w piaskownicy, jeździłyśmy na rowerku, spacerowałyśmy i zaglądałyśmy wszędzie gdzie się dało:)
By uciec przed słonkiem trochę odpoczywałyśmy w domu na huśtawce lub na drzemce i pod altaną.

Przyszła też do nas ciocia Monika, która uwielbia dzieci. Weronika jak zawsze potrzebowała trochę czasu aby zaakceptować ciocię ale później świetnie razem się bawiły. Ciocia robiła babki w piaskownicy a mała miała niesamowitą frajdę w burzeniu ich. Ciocia udawała, że się złości a Weronika chichotała. Śmiechu było co nie miara :) A gdy Weroniką zajęła się babcia my z ciocią miałyśmy czas na pogaduchy. Siedziałyśmy w cieniu na wielkiej huśtawce i gadałyśmy.
Dziadek w tym czasie zbijał dla małej piaskownice, co nie umknęło jej uwadze i dzielnie pomagała dziadkowi pokazując mu jak mocno ma wbijać gwoździe i gdzie;)
Do domu wróciłyśmy po 20 po drodze robiąc jeszcze zakupy bo jutro mamy gości...

Niedzielę standardowo zaczęliśmy od basenu. Weronika uwielbia skakać z podestu do wody, chce robić tylko to! Wczoraj siadała na podest obracała się do mnie, dawała mi buziaka i skakała do taty do wody :) Sama wpadła na taką zabawę moja kochana. Po basenie pojechaliśmy szybko do domu, dokończyliśmy sprzątanie, przygotowaliśmy poczęstunek, Weronika z tatusiem wyszli jeszcze na plac zabaw i czekaliśmy na gości.
Odwiedziła nas ciocia Dorota z wujkiem Sławkiem - mamy koleżanka ze studiów z rodzinką czyli Kubusiem i Martą. Marta ma już 10 lat a Kubuś jest starszy od Weroniki o 6 miesięcy. Dzieci szybko znalazły wspólny język i razem się bawiły, choć bez płaczu też się nie obyło. Weronika weszła do regału a Kubuś myślał, że jej pomaga i za nogi ją stamtąd wyciągnął;) A niewdzięczna Weronika wpadła w rozpacz. Oczywiście w opanowaniu tej rozpaczy pomógł tatuś. Ale były też miłe chwile i to znacznie więcej.

Dzieciaki zajadały się flipsami i nagle zauważyliśmy, że Weronika bierze chrupka gryzie go i podaje wtedy Kubusiowi. A on ze smakiem zjada:) Pogadaliśmy sobie za wszystkie czasy i czas było się rozstać. Obiecaliśmy sobie, że na następne spotkanie nie będziemy tyle czekać. Było bardzo fajnie!

Dzisiaj pobudka przed 7 :( Masakra, no ale trzeba było jakoś ten czas do przyjścia dziadka zagospodarować. Trochę pomógł tata, który szykował się do pracy a później bawiłyśmy się pieniążkami-monetami, przekładałyśmy do portfelika i wyliczałyśmy ile nam potrzeba na ciuciu:)

We trójkę wyszliśmy na podwórko jak tylko dziadek przyszedł i Weronika zjadła drugie śniadanko. Poszłam kupić jej body z krótkim rękawem i wróciłam do domu a oni poszli dalej czyli na plac zabaw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz