3 kwietnia 2012

Wiosna, zima?

Pogoda nas zaskakuje :( Było już tak ładnie i słonecznie a tu w niedziele zaczął padać śnieg, który przyniósł od razu popsucie pogody na następne dni.
Dziś jest już znacznie lepiej na szczęście ale my już chcemy wiosnę! Takiej prawdziwej!

W czwartek byliśmy na badaniach połówkowych. Malutka rośnie i ma się dobrze. Wierci się dalej na całego no i potwierdzone, że będzie dziewczynka:) A my z imieniem nadal jesteśmy w polu.....

W piątek Jacek wrócił wcześniej z pracy obolały:(
Nie mógł się schylać, plecy go bolały bardzo i to chyba na prawdę bardzo bo sam nie zmuszony poszedł do lekarza. Dostał zastrzyk, lekarstwa przeciwbólowe, L4 i nakaz oszczędzania się. Czyli jest nas już dwóch;) Prawdopodobnie kręg mu się wysunął czy jakoś tak. Dziś miał prześwietlenie dopiero a w czwartek się dowie dokładnie co mu dolega. Siedzimy więc sobie od soboty we trójkę.
Po zastrzyku ból mu trochę minął i pojechaliśmy do Kingi. Wcześniej już byliśmy umówieni i głupio było odmawiać tak na ostatnią chwilę. Jacek dał radę, posiedzieliśmy do 20 i wróciliśmy do domu. Było bardzo fajnie a ciocia dodatkowo zrobiła pyszną pizzę i ciasto. Pychotka:)

W sobotę pojechałam z Weroniką do mamy aby Jacek mógł sobie odpocząć choć trochę bo u nas w domu to ciężko przy małej. Ja nie mogę za bardzo się gimnastykować a on nawet jakby chciał to nie da rady. Wróciłyśmy po 18 więc tatuś miał duuuużo czasu dla siebie. Miał trochę ogarnąć mieszkanie ale jakoś czasu mu brakło.

W niedziele zrezygnowaliśmy z basenu ale późnym popołudniem pojechaliśmy do babci Eli, która wróciła w końcu do domu:) Weronika szybko przypomniała sobie babcię i razem się bawiły no i śmiały na całego. Weronika rzucała piłeczki, które babcia zbierała więc zabawy i śmiechu było mnóstwo. Tylko słychać było jej śmiech i "baba", co miała znaczyć babcia zbieraj piłeczki;)

Poniedziałek spędziliśmy w domu na odpoczynku. Jacek trochę nawet pospał w ciągu dnia a my razem fajnie się bawiłyśmy, głównie oglądając książeczki i wożąc lalę w wózku.

Dzisiaj wybrałyśmy się z Weroniką do cioci Izy a tata na prześwietlenie. Później nas odebrał i pojechaliśmy na obiad i na małe zakupy, tzn. Weronika z tatusiem do bawilandii a mama na zakupy. Kupiłam aż ... rajtuski Weronice. W restauracji mała siedziała obok mnie i tylko widziałam jak robi minki i rzuca swoim uśmiechem do pana, która za nami siedział. Śmiesznie to wyglądało ale głupio mi było się obracać i sprawdzać, czy to pan ją prowokuje do tych wygłupów:) Wróciliśmy do domu po 16. Weronika już fajnie potrafi się sama zabawić, tylko co jakiś czas trzeba jej podsuwać nowe pomysły na zabawę. Troszkę odpoczęliśmy a mała się bawiła. Gadała do siebie i to całkiem głośno:), usypiała pieska, lalę i wszystko inne co szło włożyć do wózka, malowała, czytała książeczki i szalała oczywiście:) Przed 21 poszła spać.

Kochamy Cię słoneczko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz