11 maja 2012

Przyjemne popołudnie :)

O pogodzie już pisać nie będę bo jest zmienna jak ... pogoda ;) Wspomnę tylko, że w środę było bardzo słonecznie aż do późnych godzin.

Tatulek właśnie w środę wrócił wcześniej niż zwykle z pracy, Weronika była już wyspana i najedzona to postanowiliśmy coś z tym pięknym popołudniem zrobić. Babci Eli nie ma, wujka Krzyśka nie ma ale jest ich dom na wsi (jakieś 30 minut od nas) a my .... mamy klucze do niego. Tata i tak przecież codziennie prawie jeździ tam karmić psy babci więc dziś my pojechałyśmy razem z nim.

Weronika z tatusiem spacerowała sobie po podwórku, szykowała jedzonko dla piesków, głaskała je, jeździła swoim samochodzikiem-pchaczem a ja siedziałam sobie pod altanką i czytałam książkę co jakiś czas obserwując ich zabawy. Żyć nie umierać :)

Później razem z Weroniką huśtałyśmy się na dużej huśtawce i razem spacerowałyśmy do najskrytszych zakamarków babcinego podwórka. Udało nam się zauważyć kilka ptaszków, podnieść kilka kamyczków, listków i patyczków.

Tatuś z Weroniką przeszli się do sklepu po jakieś smakołyki a ja wróciłam znów do czytania. Było bardzo przyjemnie tak sobie patrzeć jak nasz mały szkrab biega wpatrzony w tatusia, pcha samochodzik lub chodzi ze zdziwioną minką wszędzie zaglądając.

Czas mijał i trzeba było się zbierać do domu. Po drodze zatrzymaliśmy się obok małej stadniny koni, gdzie akurat dziewczynka jeździła na białym koniu. Oj, trzeba było widzieć minkę naszej małej. Oczy szeroko otwarte, buźka też, paluszek wyciągnięty w stronę konia - tak ją zafascynował :)

Zbliża się weekend czyli pogoda się ma zepsuć :(

Kochamy Cię skarbie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz