14 maja 2012

Spacerowo-basenowo czyli weekendowo ;)

W piątek odwiedziła nas ciocia Iza i razem poszliśmy na plac zabaw. Weronika bawiła się w piaskownicy, spacerowała sobie, huśtała się i łobuzowała a my plotkowałyśmy sobie. Mały Beniamin spał więc zajmowałyśmy się tylko małą i miałyśmy czas dla siebie. Było bardzo przyjemnie, do domu wróciłyśmy na 20 i o dziwo Weronika nie marudziła przy wchodzeniu do domu. Musiała być zmęczona, moja kochana.
Po kolacji szybko zasnęła ale wstała już .... o 6.20 :(
Wcześnie, my jednak o dziwo też byliśmy wyspani i nawet ta wczesna pobudka nam nie przeszkadzała. Były oczywiście rańce-przytulańce i szalone zabawy z tatusiem. Np. tatuś leżał na łóżku i wymachiwał energicznie swoją nogą na której siedziała Weronika, a co robiła ona? dusiła się ze śmiechu :)) Ja musiałam wstać bo nie mogłam patrzeć na ich akrobacje cyrkowe.

Po tych ich wygłupach, śniadaniu i krótkim spacerku do piekarni zaczęliśmy sprzątać nasze ogromne szafy. Udało nam się uprzątnąć połowę szafy (od razu więcej miejsca jest) i przyszedł czas na drzemkę małej.
Jak tylko wstała (około 13) zjedliśmy szybko obiad i pojechaliśmy do babci Ewy i dziadka.

A tam porządkowałyśmy z Weroniką ubranka dla dzidziusia :) Nie wiedziałam, że aż tyle tych ubranek miała nasza córa. Wybrałyśmy co ładniejsze a resztę wyrzuciłyśmy. Weronika oczywiście każdą czapeczkę musiała przymierzyć, co z tego że za mała? Musiała i już. Nie obyło się także bez przeglądu innych szaf i szafek babci ;)
Babcia jak zobaczyła jaki "porządek" zrobiła dla niej jej ukochana wnuczka chwyciła się za głowę, a Weroniczka na to "cio?" Nie o co babci Ci chodzi ? ;)  Weronika jako dobra siostrzenica pomogła też wujkowi Markowi wyprasować spodnie i koszulkę - ciężko jej było zabrać później żelazko.
Mimo troszkę kiepskiej pogody razem z babcią poszły także na krótki spacerek. A najwięcej czasu jak zwykle mała spędziła na huśtawce :) Po powrocie do domu była już tylko kolacja, szybka kąpiel i spanko.

A niedziela.....
W niedzielę pojechaliśmy na basen. Weronika już świetnie nurkuje, skacze z podestu do wody i szaleje w wodzie. Nurkowanie bardzo fajnie jej wychodzi, a co najważniejsze nie płacze a nawet bardzo lubi to. Nie mówiąc już o skakaniu wystarczy, że raz spróbuje i co chwilę powtarza "chce". Tym razem nawet był płacz przy wyjściu z basenu a później jeszcze z pod prysznica. Tak jej się spodobało.

No ale trzeba było wracać do domu. Po obiedzie był spacerek ale ze względu na pogodę nie za długi i zakupy. We wtorek przyjeżdża do nas ciocia Kinga, a że mama rusza się jak się rusza wcześniej musi planować różne rzeczy np. zakupy a nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę.

Czekamy na słońce!!!
Kochamy Cię skarbeńku :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz