20 maja 2012

W tym tygodniu odwiedziły nas dwie ciocie, ciocia Kinga i ciocia Iza z małym Benem :)

Cioci Kingi dawno Weronika nie widziała i do tego jak ciocia przyszła Weronika dopiero co wstała z drzemki więc na początku było marudzenie :( I tylko mama była potrzebna, brała mnie za rękę i prowadziła do sypialni aby oglądać książeczki.
Chwilę zajęło aby przekonała się do cioci ale później już było coraz lepiej.
Nawet bardzo, Weronika znosiła cioci wszystko co znalazła u taty na biurko - spinacze, kartki, kalkulator, długopisy i inne cuda ;) Pozwoliła nawet uczesać swoje włoski - a to już wyczyn! Po 20 Weronika poszła spać a my z ciocią jeszcze gadałyśmy i gadałyśmy, dawno się nie widziałyśmy...

Z ciocią Izą no i Benem oczywiście Weronika zna się bardzo dobrze więc nie trzeba nikogo do siebie przekonywać. Bawiliśmy się we czwórkę na podłodze na kocyku. Beniamin leżał na brzuszku a Weronika przynosiła mu zabawki :) Pokazywała jak trzeba się nimi bawić, wkładała mu je do rączki, głaskała po włoskach i rączce gdy płakał.

Obserwowałyśmy Izą jak takie maluchy świetnie się ze sobą można powiedzieć "dogadują", nie muszą rozmawiać a widać nić porozumienia między nimi. Gdy tylko Weronika znika z pola widzenia Bena on zaraz kręci główką i szuka jej; ona zaś nachyla się do niego dając mu zabawkę i głaszcze po włoskach a on się uśmiecha takim szczerym uśmiechem. Gdy Ben przy ubieraniu płacze Weronika podchodzi i dotyka jego rączki by się uspokoił i to działa :) Fajnie jest ich obserwować, ciekawe jak będzie gdy trochę podrosną i czy dla swojego rodzeństwa też taka będzie.

Weekend jak zawsze wyjazdowy. Wstaliśmy przed 9 i po szybkim śniadaniu i pakowaniu potrzebnego sprzętu dla małej pojechaliśmy do babci i dziadka. My zostałyśmy a tata pojechał dalej do wujka Krzyśka.

Jak zwykle u babci były zabawy w piaskownicy, na huśtawce, spacerki a także doszła nowa zabawa. Babcia ma ogromny ogród i oprócz tego, że specjalnie dla swojej kochanej wnuczki i nie tylko jest tam huśtawka, piaskownica, altanka, studnia drewniana i wiatrak (wszystko zrobione przez dziadka z drewna) postanowiła wygospodarować miejsce dla kurek :)
Tak, tak babcia kupiła małe kurki z przeznaczeniem na jedzonko dla Weroniki. Ale teraz póki są małe to chodzą razem je karmić, dawać im wodę i co najciekawsze obserwować je. Kurkom aby miały czysto potrzebne jest sianko więc babcia z Weronika na drewnianej przyczepce (specjalnie do tego kupionej) chodzą po sianko, które wcześniej dziadek kosi. A ile mają przy tym zabawy i śmiechu - to jest ta nowa zabawa Weroniki:)
Około 16 przyjechał po nas tatuś i pojechaliśmy razem do drugiej babci, która już wróciła do domu z wyjazdu. A tam zrobiliśmy grila - pierwszego w tym roku, jakoś wcześniej nie było okazji;) Zjedliśmy, pogadaliśmy, pobawiliśmy i na 21 wróciliśmy do domu. Weronika szybko poszła spać.

Niedziele zaczęliśmy od basenu a później pojechaliśmy na obiad do babci Eli. Po obiedzie Weronika razem z babcią grały w piłkę :) Całkiem dobrze im to szło a na pewno bardzo dobrze się przy tym bawiły. Taki mały bąbel latał za piłką - śmiechu co nie miara. Posiedzieliśmy, zjedliśmy pyszne lody i czas szybko minął. Po drodze do domu weszliśmy do drugiej babci, Weronika nie miała dziś drzemki a swoją siłą nas dziś zadziwiła. My padaliśmy ze zmęczenia a ona biegała, szalała i tylko było słychać jej rozkazujący głosik "baba", "dziadzia", "chodź" ! Nie było jak jej odmówić ;) W domu już o 20 słodko spała....

Pogoda była super, czuć lato:)

Kochamy Cię córuś!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz