4 czerwca 2012

Dzień Dziecka :)

Świętowaliśmy przez 3 dni :)

Zaczęło się w piątek czyli 1 czerwca. Rano uczyłam Weronikę by na pytanie co dzisiaj jest odpowiadała "święto" a kogo? "Weroniki".

W jej wykonaniu brzmiało to tak :
Mama: Co dzisiaj jest ?
Weronika: śięto
Mama: Kogo święto?
Weronika: Niki i pokazywała paluszkiem na siebie :)

Tak przywitałyśmy dziadka, który jak zwykle zjawił się u nas o 9. Dziadek wyhuśtał Weronikę z tej okazji i poszli na spacerek. Mama dała mnóstwo całusów i przytulanek a gdy wrócił tatuś z pracy dorzucił swoje uściski:)

Po południu przyjechał do nas wujek Marek ze swoją dziewczyną Kasią. No i nasza kolekcja książeczek się powiększyła o nowe opowiadania na dobranoc i bajki na DVD:) Weronika uwielbia książeczki, więc prezent bardzo jej się podobał. Oprócz prezentów była oczywiście zabawa z wujkiem i ciocią, która głównie polegała na patrzeniu przez okna na pracujących panów przy budowie i koparki ;)

W sobotę po śniadaniu i chwili odpoczynku na zabawę pojechaliśmy do Decathlonu po ... kask i fotelik na rower. Zakupy udane - kas jest i fotelik też. Weronika oczywiście najbardziej zadowolona z kasku:)

W sklepie jeździła na rowerku biegowym i bardzo jej się spodobał, zastanawialiśmy się czy jej go nie kupić ale stwierdziliśmy że jeszcze czas na taki rowerek. Bawiła się też na hulajnodze takiej trójkołowej. Ona stała trzymając rączkami kierownicę a tatuś pchał :) do czasu aż zobaczyła trampolinę. Ciężko ją było z niej ociągnąć. W sklepie dostała balonika i co mnie zdziwiło dała sobie pomalować buźkę przez panie. Spokojnie siedziała, gdy panie malowały. Super wyglądała.

W sklepie spędziliśmy 3 godziny i czas było jechać do babci i dziadka, gdzie czekał na nas grill i ognisko z okazji Dnia Dziecka. Była też druga babcia i razem świętowaliśmy. Dziadek wyciągnął domek drewniany, który zrobił dla Weroniki i mała nie chciała z niego wyjść. Przenosiła piasek z piaskownicy do domku i tak wkółko. Od dziadków Weronika dostała ślizgawkę do domku zrobionego przez dziadka :) Oczywiście każda zabawa odbywała się w kasku :) Jak już udało się ją wciągnąć na jedzonko do domu to bawiła się z babciami w pieski. Widok niesamowity, dwie babcie na czworakach pod stołem i szczekają do tego ;) A Weronika chodzi obok i pokazuje co mają robić i gdzie siedzieć ;) Po powrocie do domu szybko zasnęła zmęczona wrażenia z całego dnia.

W niedzielę rano pojechaliśmy na basen a popołudniu przyjechała ciocia Kasia-chrzestna z piękno lalą Agatką :) Na twarzy małej od razu pojawił się uśmiech i szybko zabrała się do rozpakowania prezentu. Ciocia dostała nawet buziaka z tej okazji. Bawi się teraz na okrągło lalką, karmi ją, wozi w wózku i wszystko co się da. Lalka klaszcze, śpiewa, mówi mama, tata a nawet płacze.
Oj ten nasz mały łobuziak ma tyle zabawek, że aż nie ma gdzie tego pomieścić.

W czwartek może już wykorzystamy nasz fotelik i tata zabierze Weronikę na pierwszą jej przejażdżkę w kasku w foteliku :)

Kochamy Cię słonko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz