27 czerwca 2012

Dzień Taty, wesele, wizyta....

W sobotę byliśmy na weselu u mojego kuzyna Piotrka.
Mimo tego, że nie tańczyliśmy bawiliśmy się świetnie !
Młodej Parze życzymy wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!

Ale za nim tam pojechaliśmy, krótko poświętowaliśmy Dzień Taty. Tatuś dostał nową piżamkę od córeczki:) No i buziaka:)

A co do wesela to ...

Było to pierwsze wesele na którym była Weronika :)

Przez dłuższy czas była bardzo onieśmielona ilością gości szczególnie ciociami i wujkami, których nie miała okazji poznać a podchodzili do niej i próbowali zagadywać do niej. Weroniczka biedna kuliła się do tatusia i nie za bardzo chciała go opuścić ani na krok. Jednak pomału przekonywała się do nowej sytuacji, biegała z dziećmi a także sama co sprawiało jej mnóstwo frajdy :) Jednak, gdy tylko ktoś z "obcych" próbował ją zaczepiać znów chowała się w ramiona tatusia :( Może taki dzień miała, a na pewno nowa to dla niej sytuacja była. Do dzieci się uśmiechała ale dorośli już nie byli tacy fajny.
Razem też bawiliśmy się w kąciku zabaw i szalała z tatusiem przed główną salą w czasie, gdy na sali weselnej było przedstawiane wesele cygańskiego ;) Weronika szalała, piszczała, skakała tacie na rączki, machała sukienką tak jak panie przebrane za cyganki. To jej się bardzo podobało a i nam, bo widzieliśmy jaka jest szczęśliwa :) Bez tego tłumu gości ;)

Tego dnia nawet nie chciała iść do wujka Marka n a tany tany, babci to już w ogóle, tylko dziadek mógł zabrać ja na spacerek i na rączki. Z każdą godziną jednak było coraz lepiej (głośna muzyka chyba też jej przeszkadzała) i jak były przerwy biegała po sali, zbierała rozrzucone płatki kwiatków i sama pobiegła do stolika, gdzie siedziała babcia z dziadkiem i inni wujkowie.
Po 21 zawieźliśmy małą do babci Eli i tak się dopiero rozszalała, zastanawialiśmy się czy babcia da radę ją uśpić. Szybko jednak zasnęła ze zmęczenia a my wróciliśmy jeszcze na kilka godzin na wesele.
Na pewno z każdym weselem czy taką większą imprezą będzie coraz lepiej :)

W niedziele mały potworek wstał o 7 i zaraz do nas przybiegł. Cóż trzeba było wstać, zjedliśmy śniadanie i tata zabrał małą na wycieczkę rowerową :) Sprawił jej tym wiele radości, nie chciała zejść z fotelika tak jej się podobało.
Na 14 wróciliśmy do domku do nas , krótka drzemka i na 15.30 przyjechała do nas ciocia Sabina z wujkiem Robertem i Tomkiem. Tomek ma 4 latka ale i tak umiał się z Weroniką troszkę pobawić a ciocia to już w ogóle szybko zjednała sobie Weronikę. Miło spędziliśmy czas, tak dawno się już nie widzieliśmy....
O 20 Weronika już smacznie spała a mama na chwilkę się z nią położyła i pospała do 22 z nią.

W poniedziałek pojechaliśmy do architekta, omówić nasze wymagania co do projektu i uzgodnić cenę. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Wczoraj byliśmy na wizycie lekarskiej i nasz maluszek waży już 2 kg :) Rusza się pięknie i dobrze się rozwija. Zbliżamy się już do końca :)

Kochamy Cię skarbie najdroższy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz