10 lipca 2012

Kąpielowy weekend :)

Mama nadal wracała do zdrowia w sobotę a tata zabrał Weronikę do babci Eli. A tam ... oj działo się działo :)
Korzystając z pięknej pogody tata napełnił dla małej basen wodą!

I zaczęła się zabawa. Biegała, pływała, chlapała wodą, szalała na całego od 11 do 17 z przerwą na drzemkę i jedzonko w basenie i wokół niego.
Piskom i śmiechom nie było końca - to mama wie od taty, wujka i babci, którzy w tym szaleństwie towarzyszyli :) A co równie fajne dla Weroniki było biegała w samych majteczkach od stroju kąpielowego.
Wyszalała się na całego.

Gdy dojechałam do nich na 17 to widziałam jak już jest zmęczona ale zabawy przerywać nie chce. Jednak jakoś udało się ją wyciągnąć z wody, szybko zmyć ten brud i kurz pod prysznicem i wszyscy razem pojechaliśmy do babci Ewy i dziadka na grila :) A tam były jazda na rowerku (tym małym) i zbieranie jabłuszek, trawki, listków i czego się da do koszyczków rowerkowych. Było też polowanie na muchy, granie w piłkę z babciami (szybko się zmęczyły jakoś) i malowanie.
Do domu wróciliśmy na 20 i Weronika szybko zasnęła ze zmęczenia.

Niedzielę zaczęliśmy od basenu a później pojechaliśmy do babci Ewy na obiad i tam mała zaliczyła drzemkę a my troszkę odpoczęliśmy. Gdy słońce przestało już prażyć tatuś zabrał Weronikę na wycieczkę rowerową po najbliżej okolicy czyli głównie las i ścieżki polne. Ale ona to uwielbia jak tylko widzi rower to od razu jest bum bum i tata "siedź" i sama karze zakładać sobie kask i wsadzać się do fotelika.

Weekend był bardzo intensywny ale chyba jak zawsze bardziej dla nas niż dla naszej córki ;)

Kochamy Cię słoneczko cudowne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz