28 sierpnia 2012

Długi weekend na wsi.

Od środy Jacek miał wolne, z czego bardzo się cieszyłam. Skorzystamy z pogody, jego wolnego i będziemy sobie robić wycieczki do parku, zoo i na plac zabaw. Może gdzieś dalej też się uda pojechać?
No i tak sobie planowałam...
A tu w środę przyszli nam wymieniać rury w łazience i robili to aż do soboty:( Hałas niesamowity, do tego co chwile otwierane drzwi i pełno ludzi. Zdecydowaliśmy, że pojedziemy ale do domu babci Eli. I tak w czwartek zrobiliśmy. To miały być pierwsze noce (no oprócz tych szpitalnych) Lenki po za domem.

Babci akurat nie ma ale za to przyjechał wujek Krzysiek i razem spędziliśmy czas aż do niedzieli. Pogoda była taka sobie ale pozwalała nam na grilla i zabawy w ogrodzie z pieskami i w chowanego.
Tatuś z wujkiem musieli jeździć do nas do domu aby pomóc panom, posprzątać i zrobić tak by było jak było wcześniej w łazience;)

A w tym czasie ja z dziewczynkami zostawałam w domu i wspólnie wymyślałyśmy z Weroniką zabawy.
W deszczową pogodę z braku pomysłów na inną zabawę zrobiłam jej masę solną i to był strzał w 10! Zabawa na 2 godziny - robiłyśmy ciasteczko z foremek, kroiłyśmy warzywa na sałatkę, lepiłyśmy zwierzątka i to wszystko z masy solnej.  Jednego dnia poszłyśmy odwiedzić wujka Marka (drugiej babci i dziadka też akurat nie było bo pojechali na urlop do Zakopanego), tam bawiłyśmy się w piaskownicy, na zjeżdżalni a wujek w tym czasie zajmował się Lenką :)

W niedzielę zanim wróciliśmy do nas Weronika z tatusiem i wujkiem Markiem pojechała na basen a my z Lenką zostałyśmy z wujkiem Krzysiem. Późnym popołudniem wróciliśmy wszyscy do domu.

A teraz troszkę o moich córeczkach kochanych:)

Weronika zadziwia nas każdego dnia swoimi umiejętnościami - coraz wyraźniej mówi i więcej słów używa, zna mnóstwo zwierzątek, potrafi je pokazać w książeczce i nazwać, potrafi sama założyć buciki, sama już dłuższy czas się pobawi (chętnie lula swoją lalę i buduje z klocków). Ma świetną pamięć, szybko zapamiętuje nazwy nowych rzeczy, uwielbia naklejki i kolorowanki z nimi. Potrafi dopasować dwa elementy do siebie, znaleźć dwie takie same rzeczy. Tańczy, śmieje się i rozrabia a nam sprawia kupę satysfakcji, dumy i uśmiechu na twarzy. Kochamy ją i tyle! Zdarzają jej się marudne dni i wtedy pokazuje swój charakterek, lekko wtedy nie jest ale damy radę i z tym. Coraz bardziej przyzwyczaja się do obecności siostry i nie przeszkadza jej już za bardzo gdy tatuś bierze ją na ręce i tuli. Choć w marudne dni z tym ciężko.

Lenka jak na razie śpi, je i troszkę marudzi. Je bardzo dobrze i dzięki temu ładnie przybiera na wadze (waży 3400 gram) a jak już płacze to na całego. Często wychodzimy razem na spacery ale początki nie były łatwe, za malutka była i latała prawie w budzie. Teraz jest lepiej ale jak brzuszek nie daje jej spokoju to płacze, że hej. W niedzielę skończyła miesiąc! a my nie wiemy kiedy ten czas przeleciał. Kochamy ją nad życie i nie wyobrażamy sobie, że mogłoby jej nie być z nami.

Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz