5 września 2012

Wesołe Miasteczko:)

Miało być zoo, a wyszło Wesołe Miasteczko w chorzowskim parku.
Ostatni raz byłam tam jak miałam około 7 lat, czyli daaawno temu. Za dużo to tam się nie pozmieniało, ale jest kilka nowych atrakcji wartych przejażdżki. Wtedy te wszystkie karuzele wydawały mi się ogromne i patrzyłam na nie z podziwem i radością;) Teraz miałam podobne uczucia patrząc na moją córeczkę:)
Wyboru nie żałujemy a do zoo jeszcze pojedziemy byle tylko pogoda jeszcze dopisała.

O 13 w niedziele zawieźliśmy Lenkę do babci i dziadka a we trójkę udaliśmy się do Chorzowa. Troszkę kropił deszcz więc jeszcze w aucie zastanawialiśmy się co robimy - jedziemy do zoo, do Bawilandii czy wracamy do domu?
Stanęliśmy na parkingu, deszcz nie kropił już i zdecydowaliśmy, że wybieramy ... Wesołe Miasteczko :)
Był to bardzo dobry wybór ze względu na Weronikę, była w wniebowzięta jak tylko zakumała o co chodzi w tych karuzelach. Żadne autko i basen z kulkami nie zostało przez nią pominięte ;)

Jak na pochmurną pogodę było sporo ludzi, którzy mimo tego że co jakiś czas mały deszczyk się zdarzał nie uciekli. My także nie, a i w deszczu można się świetnie bawić. W deszczyku nie ulewie;)

Na początku Weronika wybrała karuzelę z samochodzikami, na której towarzyszył jej tata. Troszkę chwilowo się bała (chwyciła tatusia za rękę) ale jak już się oswoiła to bardzo jej się podobało. Puszczała takie nieśmiałe uśmiechy do mnie i widać było jaka jest szczęśliwa. Z każdą kolejną atrakcją coraz bardziej się rozkręcała, nie potrzebowała już naszej asysty przy zabawie i coraz ciężej było ją przekonać, że już koniec i idziemy dalej.

My też świetnie się bawiliśmy patrząc na nią jaka jest radosna i szczęśliwa no i odważna. Sama siedziała, choć często za tych samochodzików czy biedronek czy innych stworzonek nie było jej widać, trzymała się uchwytów jak jej kazaliśmy i uśmiechała się do nas. Na początku mieliśmy obawy (szczególnie ja), że będzie się bała i będzie chciała zejść jak tylko ruszy karuzela ale nic takiego się nie stało. Jestem bardzo dumna z mojej córeczki :)
Oprócz karuzel bawiła się też na dmuchanym zamku i w basenie z piłkami. Mały cwaniak naśladował starsze dzieci i śmiesznie to wyglądało jak np. próbowała z rozpędu skoczyć do basenu. Przed samym brzegiem zatrzymywała się i machała rączkami jakby już skoczyła a skończyło się na tym, że tatuś musiał ją wrzucić do tego basenu:)
Spędziliśmy tam ponad 3 godziny, czas strasznie szybko przeleciał. Mieliśmy też przerwę w tych atrakcjach na lody i gofry. Bardzo fajnie razem się bawiliśmy, Weronikę ciężko nam było namówić na wyjście i pójście do auta.
Na pewno tak wrócimy :) Za rok już z dwoma panienkami.

Wesołe Miasteczko jak dla mnie od lat nic się nie zmieniło - tak zapamiętałam je gdy byłam tam jako dziecko :( A szkoda bo wstęp kosztuje nie mało dla np. rodziny 4-osobowej to spory wydatek. Dla dzieciaków jest to jednak frajda.

Tak się bawiliśmy :)

Na początku Weronika była bardzo powściągliwa w okazywaniu radości ;) ale z każdą karuzelą to się zmieniało :)



Lecę balonem :)



Nie ma jak motor- to lubię najbardziej.


Uwaga! Będę skakać!


Przygotowuje się :)


Jeszce poczekam.

Kolejne przygotowanie do skoku:)


Skoczyłam!!!



Gdzie tu teraz pójść?






Kochamy Was słonka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz