1 października 2012

Kasztany :)

Weronika razem z dziadkiem przynieśli wiaderko kasztanów, które nazbierali na spacerku.
A kasztany to mnóstwo zabawy, różnorakiej.
Tak więc układamy domki (tak na płasko, jakby ktoś nie umiał sobie tego wyobrazić;) ), tunele, labirynty, ludziki, lale i inne stworki i budowle. Do domku wchodzi Weronika, lalki i jej zwierzątka, tak samo jest z tunelami i labiryntami :) Tylko taka zabawa dla naszych budowli kończy się tragicznie:( a to dzięki zgrabności naszej córy starszej;) Mimo to mamy mnóstwo zabawy i śmiechu podczas tej zabawy.

Lenka od jakiegoś czasu jest spokojniejsza (aby tylko nie zapeszyć). Odsypia teraz biedna to co wcześniej nie przespała. Weronika też już coraz grzeczniej... Obym tylko nie wywołała wilka z lasu i nie było powrotu.

W sobotę zrobiliśmy sobie wycieczkę rowerową. Ja ostatni raz na rowerze jechał chyba ze 4 lata temu a uwielbiam rowery. A jakoś tak wychodziło, że nie było kiedy - albo ciąża albo zaraz po. Ale teraz to się zmieni:)
Weronika siedziała w swoim foteliku a my pedałowaliśmy to pod górkę lub z górki. Momentami było ciężko - dla mnie oczywiście:) Moja kochana córeczka bardzo mi pomagała, co jakiś czas tylko słyszałam - Mamo, no chodź że ;) Na placu zabaw był obowiązku postój i powrót do Lenki i do babć i dziadka a tam oprócz Lenki czekały na nas pieczonki i kiełbaski z grila :) No i dziadkowie i ciocia Kasia z rodzicami.

A w niedziele Weronika wstała przeziębiona:( Chyba przesadziliśmy z wycieczką albo później ją złapało bo biegała za pieskiem cioci Kasi.

Dziś jest już troszkę lepiej ale tylko troszkę:(

Nasze zabawy z kasztanami - to tylko część tego co robiłyśmy z nich:)




Kochamy Was słonka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz