25 listopada 2012

Bergamo i okolice cz. 3

20.11.2012r.

Dzisiejszy dzień miał być bardzo długim dniem i ostatnim podczas tego wyjazdu.

Nasz główny plan to:
- przejazd tramwajem do Albino
- wjazd kolejką do Selvino
- lub przejazd autobusem do Clusone

A tak wyszło...

Budzi nas piękne słoneczko o ... 9. Trochę pospaliśmy, wczorajszy dzień był jednak męczący, dużo chodziliśmy. No nic mamy dwie godziny na zebranie się. Z trudem ale udaje się:) Troszkę musimy nasz plan zmodyfikować bo widać, że Weronika już jest troszkę zmęczona.

Na początek jedziemy autobusem 1A do dworca i idziemy zostawić bagaże (Urban Center obok IT, wejście po prawej stronie patrząc na IT; są schowki za 3 i 4 euro w zależności od wielkości bagażu).
Wracamy tym samym autobusem pod stację kolejki i wjeżdżamy po raz ostatni do Citta Alta. Tam spacerujemy i postanawiamy wjechać autobusem nr 21 na S. Vigillio. Mam jednak pecha, autobus odjeżdża dopiero za 50 minut a nam się nie chce czekać:( Wsiadamy więc w autobus 1Aeroporto i nim zjeżdżamy pod dworzec znów. Warto było się nim przejechać bo można podziwiać mury obronne z dołu, ciekawa wycieczka.

Jeszcze trochę Bergamo...

  

 
Idziemy coś zjeść, wybieramy pizzę i ... kebaba;) Weronika standardowo frytki. Po posiłku przyszedł czas na Albino.

Albino to małe miasteczko, to jakby brama w wyższe partie gór. Co można tam robić i zobaczyć? Zobaczyć to chyba nie za wiele albo nam się tylko tak wydaje. Można spacerować brukowanymi uliczkami, można siąść na pysznego loda lub inny deser w kawiarence (Geleteria Franca), można posiedzieć na małym rynku, podziwiać wieże kościelne, można kolejką wjechać do Selvino lub autobusem podjechać do innej górskiej miejscowości np. Clusone.

Stacja tramwaju jeżdżącego między Bergamo a Albino znajduje się zaraz obok dworca kolejowego, między nim a dworcem autobusowym (patrząc na dworzec tramwaj stoi po jego lewej stronie, tramwaj ten należy do sieci ATB więc mając bilet x-dniowy można także nim jechać).

Tramwajem głównie jeździ młodzież do/ze szkoły lub na wieczorne wypady do Bergamo. Po około 40 minutach jesteśmy na miejscu, nie od razu nam się tu podoba. Kiepskie oznaczenia a raczej ich brak i nie wiadomo gdzie iść :( Przechodzimy przez jezdnię, mały park, znów jezdnie i idziemy jedną z uliczek w górę (park przeszliśmy tak na ukos, dlatego uliczka którą idziemy znajduje się po lewej stronie budynku kóry widać od razu po wyjści z tramwaju). Zaczynamy skręcać w różne uliczki i coraz bardziej nam się podoba. Cicho i bardzo czysto, uliczki i kamiennice też tutaj mają swój urok. Widzimy też kierunkowskaz prowadzący do kolejki do Selvino i o to nam chodziło :) Idziemy jak ona nas prowadzi coraz bardziej zadowoleni aż ... Weronika nam zasypia w chuście. No nic idziemy dalej mając nadzieję, że się obudzi zanim tam dojdziemy. Droga pnie się coraz bardziej w górę a Weronika w sen ;) Jest około 15 więc czekać aż wstanie nie będziemy no nic i z tego musimy zrezygnować. Ale przynajmniej wiemy, gdzie ta kolejka jest. Do Clusone też nie jedziemy:( Ato podobno bardzo piękne miasteczko i warto tam pojechać.
Jesteśmy zmuszeni zejść w dół. Znajdujemy na prawdę fajny plac zabaw z kilkoma ławkami i tam odpoczywamy do momentu aż nasza córeczka się obudzi.
Wstaje trochę marudna ale jak widzi ślizgawkę zaraz pojawia się uśmiech na jej twarzy:) To lubimy! Ona biega, zjeżdża, szaleje a my troszkę odpoczywamy.
Po małym posiłku Weroniki idziemy dalej spacerować. A w nią wstąpił mały diabełek, ma mnóstwo energii i chce by ją gonić, wchodzi na schody, zagląda w każdy zakamarek i śmieje się na całego, czym budzi zachwyt starszych przechodniów :)

 

 

 

  

No nic wracamy do Bergamo....
Jest po 17, robi się trochę chłodniej i coś trzeba z tym zrobić. Jacek idzie po nasze bagaże a ja z Weroniką spaceruję po jarmarku, szukamy co by tu kipić:) Nagle zjawia się tata i hamuje nasze zapędy ;) Oj, ci mężczyźni nie rozumieją, że u nas np. takich bombek nie ma. Jakoś nie chce w to wierzyć.

Postanawiamy resztę czasu do odlotu spędzić w centrum handlowym, a co!
Do centrum można dojechać linią nr 1C  (przystanek Paleocopy)-  -bezpośrednio po centrum lub 1Aeroporto (przystanek koło McDonalda np.) i przejść spod lotniska na nogach do centrum. Wybieramy opcję pierwszą czyli autobus nr 1C.
Trochę czekamy na przystanku, podjeżdża, wsiadamy i po 30 minutach jesteśmy na miejscu. (Wysiada się od strony podziemnych parkingów czyli od tyłu centrum; należy przejść przez parkingi poszukać wejścia i po schodach wjechać do centrum; przy samym wejściu znajduje się przechowalnia bagażu-1 lub 2 euro kaucji, samoobsługa).
Zostawiamy bagaże i idziemy. Weronika siedzi w sklepowym wózku, zajada bułkę i jest bardzo grzeczna. Wchodzimy do Iper'a i ... nie wychodzimy z niego bez lalki Barbie i jej rodziny;) i grzechotki dla Lenki. Jak my to zmieścimy w naszym już napchanym bagażu podręcznym?
Po udanych ;) zakupach idziemy coś zjeść. Jacek wybiera lasagne a ja pizzę. Zbliża się 20 więc czas szukać wyjścia na lotnisko.
Na mapie centrum odnajdujemy to wyjście (blisko Deichmann'a), wcześniej jeszcze zabieramy bagaże i zjeżdżamy ruchomymi schodami jedno piętro w dół i tu od razu polwej stronie zauważami strzałkę na Aeroporto. Trzymamy się oznaczeń i po 5 minutach jesteśmy na lotnisku.

Czas wracać, czas szybko minął...
Wchodzimy na pokład i lecimy. W domu jesteśmy po północy.

Było cudnie, na pewno tam wrócimy tym razem z Lenką!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz