24 listopada 2012

Bergamo i okolice cz.2

19.11.2012r.

Na dzisiaj nasz plan był taki:
- wczesna pobudka
- szybkie zebranie się do wyjścia
- o 9.08 jedziemy pociągiem do Varenny a później promem do Bellagio
- z Bellagio promem wracamy do Varenny
- z Varenny pociągiem do Bergamo

Plany były ambitne ale to tylko plany bo wyszło jak wyszło ale i tak jesteśmy w pełni zadowoleni i usatysfkacjonowani tą wycieczką.

Varenna jest bardzo pięknym miasteczkiem położonym na wschodnim brzegu jeziora Como. Co tutaj można robić i zobaczyć? Przespacerować się deptakiem poprowadzonym nad brzegiem jeziora, wspinać się dowolną uliczką by spojrzeć na jezioro z góry a też podziwiać je same, można karmić kaczki, kąpać się (to w porze letniej), zasiąść w restauracji z pięknym widokiem na jezioro (to też raczej w sezonie, gdy my byliśmy były pozamykane), zobaczyć zamek (trochę męcząca wspinaczka pod górę ale podobno warto), można popłynąć promem do innych miejscowości przycupniętych nad brzegiem tego wspaniałego jeziora, ... dużo można.

A co my robimy ?

Wstajemy po 8 i ... tu już nasz plan bierze w łep;) Na 9.08 na pewno nie zdążymy, no nic pojedziemy tym o 10.08.
Zbieramy się i o 9.30 jesteśmy na przystanku autobusowym by autobusem nr 1A dojechać na dworzec (Bergamo Stazione, na Piazza G. Marconi). Po około 10 minutach jesteśmy na miejscu i idziemy kupić bilety do Varenny.
Bilety można kupić w kasach lub w automatach. Za bilet dla dwóch dorosłych zapłaciliśmy 10,50 euro. Bilet ten jest ważny od momentu zakupu przez 2 miesiące a od momentu skasowania 6 godzin.
Należy pamiętać o skasowaniu biletu nim wsiądziemy do pociągu! Kasujemy je w żółtych skrzyneczkach, które znajdują się blisko kas jak i na peronach

My wybieramy kasę ponieważ jest do nich mniejsza kolejka a my jesteśmy tu pierwszy raz i chcemy mieć więcej czasu by się odnaleźć  tzn. znaleść odpowiedni peron i spokojnie wsiąść do pociągu. Niepotrzebnie się denerwujmey ponieważ wszystko jest dobrze oznaczone, odjazdy wyświetlane są na kilku ekranach i dokładnie podany jest nr peronu. Przejścia na perony też dobrze oznaczone. Na perony 1 i 1 ovest jest inne wyjście a inne na dalsze perony. Gdy wychodzi się na peron 1 to należy iść w prawo i tam za budynkiem dworca rówolegle do peronu 1 biegnie 1ovest.

Nasz pociąg miał właśnie odjechać z peronu 1 ovest ale czekamy i czekamy i nic nie jedzie:( Wypadł, niestety i pokrzyżował znów nasze plany. No nic jedziemy następny czyli o 11.08.
Pociąg bardzo nowoczesny, w łazience jest nawet przewijak dla dziecka. Na wyświetlaczu wyświetlają się kolejne przystanki i dodatkowo miły głos je zapowiada:) Po około 40 minutach jesteśmy w Lecco; tu mamy przesiadkę.


 

Na dworcu w Lecco trwają remonty więc jest małe zamieszanie. Szukamy na tablicach kolejnego pociągu, który zawiezie nas Varenny.
Trzeba pamiętać, że to nie będzie konkretnie pociąg do Varenny, on tylko przez nią przejeżdża. Należy na rozkładzie (wiszą w kilku miejscach przed wejściem na perony i na dworcu) szukać miejscowości np. Sorico.
Na szczęście długo czekać nie musimy.
No i jesteśmy w Varennie:)
Na dworcu od razu czeka na nas informacja, że biletów nie ma:( Ale można je kupić w IT lub w Barze u Baretta (IT i bar znajdują sie obok siebie, idąc za kierunkowsazem Lago z dworca przechodizmy obok). Idziemy jak pokazuje nam znak na Lago, pierw wzdłuż ulicy, po schodach w dół i skręcacmy w lewo, przechodzimy przez główną ulicę i już widzimy jezioro:)

Nie muszę pisać, że widoki wspaniałe. Od razu nam się tu podoba. My patrzymy na jezioro a Weronika na rodzinę kaczek, która po nim pływa. Przez te kaczki pół godziny spędzamy w jednym miejscu... bo przecież kaczki chcą jeść no a jeszcze trzeba patrzeć jak jedzą, pływają, szukać kolejnych członków rodziny i odpowiadać na pytania "to mama?, to tata?" i to nie jeden raz;)
Nawet wizja pobliskiego placu zabaw nie działa (mały plac znajduje się zaraz obok przystani promowej a przystań to pierwsze miejsce gdzie się dociera idąc z dworca).

 


Ja idę dalej i co jakiś czas wracam do nich i próbuje zachęcić na dalszy spacer. W końcu się udaje, idziemy ścieżką spacerową wzdłuż jeziora. Co jakiś czas się zatrzymujemy by popatrzeć na kolorowe uliczki pnące się pod górę, na przeciwny brzeg jeziora, na samo jezioro i ... kaczki oczywiście.


 

 Jak na razie spotkaliśmy może z 5 ludzi z czego 2 to japońścy turyści; dzięki temu jest tu bardzo spokojnie i cicho. Całej ścieżki nie udaje nam się przejść, Weronika po schodach chce iść wyżej no a my za nią. Jestem pod wrażaniem jest kondycji, sama co jakiś czas muszę przystanąć na mały odpoczynek a ona idzie i idzie by po chwilii być na górze, czyli w centrum miasteczka na małym rynku.
Jak tu już jesteśmy to szukamy miejsca, gdzie możemy zjeść ale ciężko z tym. Godziny popołudniowe i do tego po seznonie więc prawie wszystko zamkniete. W końcu siadamy w małej restauracyjnie na ryneczku i jemy dwie pyszne ciepłe bułki z prosciuto, serem, warzywami i sosem:) Weronika zjada kaszkę i troszkę próbuje naszych kanapek. Kiedy tak sobie siedzimy i rozmawiamy podchodzi do nas Pani, która okazuje się, że mieszka od lat w Toskanii a tutaj jest na zastępstwo. Pyta czy może porozmawiać, bardzo chętnie ją do stolika zapraszamy. Opowiada nam trochę o tym miejscu i Toskani, którą bardzo nam zachwala i zapraszam do odwiedzenie tego regionu. Dużo mówić nie musi, bo Toskania od kilku sezonów jest na naszej liście miejsc, które musimy odwiedzić.


Po miłej pogawędce ruszamy kontynuować spacer. Zaglądamy w różne zakamarki, podziwiamy i wolnym krokiem idziemy w stronę dworca. Wcześniej jednak jeszcze kupujemy bilety w IT (można też dostać tu bezpłatną mapę) i troszkę czekamy na dworcu.Weronika znów ucina sobie drzemkę w chuście :)
Z okien mknącego pociągu piękne widoki na Varennę, warto zajrzeć za siebie!

Dworzec jest mały ale tu także znajdują się monitory wyświetlające odjazdy. Jest także rozkład. Teraz też jedziemy z przesiadką w Lecco. Należy spojrzeć, który przejeżdża przez Lecco. Nasz docelowo jechał do Mediolanu.

Wysiadamy w Lecco i tu robimy sobie krótką przerwę na spacerek po mieście.Tutaj też bardzo nam się podoba ale Varenna zdecydowanie bardziej.
Wsiadamy do pociągu i wracamy do Bergamo.

Jesteśmy zmęczeni a Weronika chce frytki więc wchodzimy do McDonalda (zaraz na przeciwko dworca, spod niego odjeżdżają też autobusy na lotnisko - 1 Aeroporto; obok znajduje się też IT - można kupić bilet, dostać bezpłatną mapę i przechowalani bagażu - Urban Center). My też coś jemy i siły wracają. Idziemy się przejść na jarmark świąteczny na ulicy Via P. Giovanni. Jest pięknie oświetlony a i ładne, drewniane ozdoby świąteczne można na nim znaleść.
I tak wolnym spacerkiem dociera na naszą kwaterę. Jest już po 21 więc szybkie mycie i Weronika idzie spać. A my zaraz po niej. Jutro czeka nas długi dzień i niestety już ostatni w tym miejscu tzn. w tym roku ostatni;)

Jak widać wszystkich planów nie udało się zrealizować, nie byliśmy w pięknym Bellagio. Mamy powód by przyjechać tu jeszcze raz!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz