14 grudnia 2012

Zima, zima, zima...

Od kilku dni mamy piękną, śnieżnobiałą zimę.

Weronika zaraz po wstaniu szybko podskakuje do okna i woła "jest, jest". Śnieg oczywiście:) Sprawdza tak codziennie czy czasem nie zniknął. Nasz cudowny dziadek każdego dnia nas odwiedza by zabrać ją na sanki. Weroniczka bardzo się cieszy tymi wyjściami, czeka na dziadka od samego rana :) A po powrocie z przejęciem mi opowiada jak to sama zjeżdżała z górki i ile jest śniegu:)

Ja z Lenką na razie siedzimy  w domku i śnieg oglądamy przez okno. Mała miała katarek i nie chce aby się coś z tego rozwinęło bo jutro jedziemy do Wrocławia. A temperatury też są bardzo minusowe więc w tym tygodniu darowałam sobie spacerki z nią. A tęsknimy do nich...

Pochwalę się, że Lenka je już deserki i bardzo jej one smakują:) Cieszy się jak tylko widzi, że podchodzę do niej z łyżeczką. Rosnę te nasze dzieciaki niesamowicie.

A właśnie rosną, rosną a zdjęcia na blogu dawno nie uaktualnione:( Oj, wstydź się mama ... zdjęcia pstrykam im codziennie i to mnóstwo więc jest w czym wybierać. Muszę się wziąć za to! Koniecznie.

Popołudniu przyjeżdża dziś do nas babcia Ewa, która zaopiekuje się Lenką a my w tym czasie skoczymy na zakupy prezentowe. Jeszcze trochę nas zostało do kupienia...

Kochamy Was słonka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz