2 stycznia 2013

Poświątecznie i ponoworocznie...

Po kolei jednak ...

Święta co roku spędzamy z naszymi rodzicami w ich domach i rodzeństwem tak, więc za dużych przygotowań świątecznych to my nie mamy. Jedynie porządki, ubieranie choinki i zakupy prezentowe a resztę wolnego czasu spędzamy razem:)

W tym roku do naszych przygotowań doszło strojenie pierników. Pierniki dostaliśmy od cioci więc mogliśmy przystąpić do tej fajniejszej pracy czyli ozdabiania ich:) W sobotę przedświąteczną zabrałyśmy się z Weroniką do roboty. Lenka spała więc mogłyśmy się wykazać twórczo. Ja to głównie obserwowałam i pilnowałam aby coś w miseczkach i na piernikach zostało (zamiast na podłodze) bo Weroniczka świetnie sobie radziła. A jaka skupiona przy tym była...










Przed bałaganem ustrzec się nie dało ale ważne, że zabawa była świetna i pierniczki smakowały:)

A później przyszedł czas na świętowanie...

Wigilia.

Zaczęliśmy od kolacji wigilijnej u babci Eli a dzień skończyliśmy na kolacji u babci Ewy. Były życzenia, wspólne rozmowy, mnóstwo śmiechu i prezentów i trochę rozgardiaszu z naszą dwójką maluchów.

Prezentów wymieniać nie będę bo i tak pewnie wszystkich nie pamiętam ale na zawsze zapamiętamy podskoki i uśmiechniętą buźkę Weroniki na widok kompletu garnuszków, które dostała:) Tak więc teraz gotujemy obiadki dla każdego misia i tak kilka razy na dzień;)

Pierwszy dzień świąt.

Dzień zaczął się bardzo miło. W dużym pokoju rozłożyliśmy łóżko i wszyscy siedzieliśmy razem zajadaliśmy się pierniczkami i innymi słodkościami, oglądaliśmy książeczki "świąteczne" i bajki. Nawet Lenka była grzecznie i dzielnie oglądała z nami. Popołudniu zebraliśmy się i pojechaliśmy na obiad do babci Eli a później wszyscy poszliśmy do babci Ewy oprócz świąt świętować jej wczorajsze imieniny. Do domu wróciliśmy późno, dzieciaki zmęczone okrutnie więc od razu położyliśmy je do łóżek. Sami też długo nie wytrzymaliśmy więc szybko poszliśmy spać...

Drugi dzień świąt.

Łózko nadal rozłożone:) więc poranek rozpoczęliśmy podobnie jak wczoraj a potem był obiad u babci Ewy a popołudnie u babci Eli. Weronika trochę już marudziła, Lenka również za dużo jak na nie się działo w ciągu ostatnich dni. No ale jakoś się rozkręciły i nie było tak źle. Na 20 wróciliśmy do domu i dość szybko zakończyliśmy dzień.

Święta spędziliśmy bardzo rodzinnie, uwielbiam święta z dziećmi. Dziękuje dziewczynki!

A tu kilka zdjęć...


 





Sylwestra spędziliśmy w domu. Mieliśmy kilka opcji ale niestety nie mogliśmy żadnej wykorzystać bo J. musiał iść do pracy w poniedziałek i nie wiedział o której wróci. Ostatni dzień roku więc wszystko musiał pokończyć: sprawozdania, raporty i inne pierdółki.
Na 17 przyjechał do nas wujek Marek z ciocią Kasią i razem zrobiliśmy "bal". Były kolorowe balony, słodkości, wszystkie misie wyszykowane, muzyka grała, Weroniczka wystroiła się w sukienkę i szalała z tatą i wujkiem:) Mówiliśmy jej, że dziś może tańczyć, skakać i robić co chce no i spać nie musi iść;) Dziwnie na nas patrzyła, tak jakoś nie dowierzała co mówimy. Szalała na całego, jednak o 21 bal został zakończony bo Weronika stwierdziła, że idzie spać. Lenka też wytrzymała do 21 choć wcześniej ucięła sobie godzinną drzemkę. Dzieci poszły spać, wujek z ciocią pojechali już wcześniej a my punkt 0.00 złożyliśmy sobie życzenia i też się położyliśmy. To już chyba starość;) kiedyś taki sylwester był dla nas nie do pomyślenia tzn. w domu, bez znajomych a teraz? To nam się podoba!

Zdjęć z balu za dużo nie mamy.





1 stycznia pojechaliśmy na imieniny dziadka a tam były dwie babcie, wujek Marek, ciocia Kasia i jeszcze jedna ciocia Kasia i rodzice cioci Kasi. Dziewczyny były główną atrakcją, na zmianę Lenka przechodziła z rąk do rąk a Weronika miała kilka osób chętnych do wspólnej zabawy.

No i mamy nowy rok....
Wszystkiego dobrego dla wszystkich!

Kochamy Was słonka:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz