27 lutego 2013

... dzień mi się skrócił, tydzień mi się wydłużył...

Tydzień juz minął odkąd wróciłam do pracy.

Jak patrzę na ten czas z perspektywy dnia to wydaje mi się, że bardzo szybko to minęło. Dzień po prostu mija mi bardzo szybko:(
Wychodzę do pracy o 7.00, wracam na 16.00 do domu. Czasu dla moich dziewczynek mam niewiele, raptem 4 godziny dziennie. A w tym czasie muszę jeszcze m.in. zjeść obiad, trochę ogarnąć mieszkanie, nakarmić dziewczynki a także przygotować i położyć je spać. Czyli tego czasu na zabawę zostaje jeszcze mniej :( Staram się go wykorzystać najefektywniej, kosztem zmęczenia, niewyspania i kilku niedokończonych rzeczy. Jednak czas z moimi dziewczynkami jest najważniejszy :-) Odeśpię kiedy indziej.

By nie było, że tylko dzieci mi w głowię;) choć w znacznej części tak jest postanowiłam, że będę robić też coś dla siebie-nawet coś całkiem małego. I robię :-)  Z pracy wracam zawsze spacerkiem dzięki temu lepiej się czuję i mam więcej siły dla moich urwisów.

Z drugiej znów strony ... dopiero minął tydzień a ja się czuję jakbym żadnej przerwy nie miała od pracy:(
Czas szybko leci, często za szybko.

Tak więc podsumowując, chodzę do pracy i sprawia mi to frajdę ale jeszcze większą frajdę sprawia mi bycie z moimi dziewczynkami :)

W poniedziałek mieliśmy mini domowe przedszkole u siebie. Odwiedził nas Beniamin z ciocią Izą. Weronika była bardzo szczęśliwa bo dawno już się nie widzieli. Biegali, skakali po łóżku, śmiali się a i szamotali ale co dla nas-mam najważniejsze to potrafią już na dłużej zająć się wspólną zabawą. A przy wyjściu do domu jedno i drugie marudzi, że za szybko muszą kończyć te wspólne harce.

Teraz zapanował okres przeziębień dlatego rzadko spotykaliśmy się. Wkrótce na pewno to nadrobimy:-)

Kochamy Was słoneczka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz