4 lutego 2013

Fryzjer.

Dzisiaj Weronika po raz pierwszy była u fryzjera. Miała już troszkę włoski podcinane przez babcię i przeze mnie ale u fryzjera dzisiaj był jej debiut.

Nie obyło się bez płaczu:( ale po małych negocjacjach udało się :) Włoski obcięte a mojej dziewczynce przybyło chyba z ... roczek. Taka poważniejsza się wydaje.

Początkowo do fryzjera z małą miał iść tylko tata dobrze jednak, że poszłam tam z nimi. Tatuś jak to tatuś szybko by się poddał i uległby łezką swojej księżniczki;) Mama jak się nie da dobrowolnie to próbuje rozmawiać, zagadać i/lub negocjować. No i mamy sposób w większości wypadków działa:)

A w domu sprzątamy na całego, porządkuje ubranka (te za małe wywozimy do babci) i zabawki (część wywozimy do babć). Powoli szykuję się do powrotu do pracy:( czytam co tam w podatkach piszczy i uczę moje dziewczyny większej samodzielności:)

Weronika już jest bezpieluszkowa! Późno się za to wzięliśmy ale podejść było kilka i zawsze ktoś z nas z bezsilności, czasu lub chęci wymiękał. Teraz jednak postanowiłam, że musi się udać i udało się:) A Lena uczy się pić z niekapka i buteleczki z uchwytami no i coraz lepiej jej to wychodzi:)

A ku pamięci ... naszej:)

Co raz bliżej do budowy naszego domu, załatwiamy mamy nadzieje ostatnie formalności i za niedługo zaczynamy.

Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz