17 marca 2013

Szpital:(

Noc z soboty na nadzielę spędziłyśmy razem z Weroniką w szpitalu:(

Weroniczka włożyła do noska sobie małą gumkę-pszczółkę. I wydarzyło się to pewnie ze 3 dni temu a my zorientowaliśmy się co się stało dopiero w sobotę :( Miała katarek i mówiła przez nos ale wszystko to wiązaliśmy z przeziębieniem. Czyszcząc jej nosek zauważyłam, że coś tam jest i nie jest to gęsty katarek.
Pojechaliśmy do przychodni a stamtąd pokierowali nas do szpitala, który pełnił sobotni dyżur.
Tam pani dr próbowała wyjąć to ciało obce ale mała za bardzo płakała i się kręciła.

I tak wylądowaliśmy na noc w chorzowskim szpitalu. Weronika miała krótki zabieg pod narkozą, choć dla mnie on wcale nie wydawał się krótki:( Po nim spokojnie spała w szpitalnym łóżeczku a ja czuwałam obok niej na krzesełku. Wszystko poszło dobrze i w niedzielę z samego rana zostałyśmy wypisane do domu. Wróciłyśmy do Lenki i tatusia.

W szpitali co chwilkę pytała o Lenkę i nawet bawiła się, że ona leży obok niej. A Lenka w domu pod opieką tatusia nie chciała nic jeść, też chyba tęskniła za siostrą. Kiedy się zobaczyły Lenka piszczała z radości i śmiała się do Weroniki a Weronika wycałowała ją i z zachwytem co chwilę powtarzała "Lena".

Weroniczka czuje się dobrze a ja ... mam wyrzuty sumienia, że wcześniej nie wpadłam na to co to jest:(

Wszyscy bardzo przejęli się tą sytuacją i martwili się o Weroniczkę. Babcie, dziadek i wujkowie a szczególnie dziadek, który nie mógł spać i czekał na każdą informację ode mnie.

Mam nadzieję, że to była nasza pierwsza i ostatnia noc w szpitalu. No nie pierwsza ale ostatnia na pewno!

Kochamy Was słonka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz