28 maja 2013

... cdn ... Zamek w Siewierzu ...

No i mamy niedziele ... Wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie, później było szybkie pakowanie i jazda na basen standardowo.

Na basenie Lenka pierwszy raz nurkowała :) a Weronika już nie pierwszy raz skakała do wody i pływała w kółeczku :)

Na obiad pojechaliśmy do babci Ewy i dziadka. Zjedliśmy także razem z wujkiem Markiem i ciocią Kasią.
Pogoda była piękna, cieplutko jak dawno już nie było. No i aby nie marnować tego słonka postanowiliśmy razem (z ciocią i wujkiem) wszyscy pojechać do Siewierza, zobaczyć zamek, pobawić się na fajowskim placu zabaw i ... zjeść pyszne lody.

Weronika zasnęła w samochodzie, Lenka dzielnie się trzymała choć to raczej była jej pora na spanie. Dojechaliśmy, zaparkowaliśmy pod samym zamkiem i poszliśmy.

Zamek w Siewierzu jest to zamek biskupi, dokładnie nie wiadomo w którym wieku został postawiony. Tyle pamiętam jeszcze ze szkoły, może coś się zmieniło i już tą datę ustalono? 
Aktualny stan zamku jest całkiem odmienny od tego, który zapamiętałam. M.in. odbudowano most zwodzony przerzucony przez fosę i trochę go powiedzmy "uładniono"  i odrestaurowano. I dobrze, bo warto i szkoda by było, aby popadł w całkowitą ruinę.

Do zamku weszliśmy drewnianym opuszczonym przez fosę moście. Oprócz nas było sporo ludzi, którzy tak jak my podziwiali widoczne na lepsze zmiany. Na dziedzińcu są ławki, można przysiąść, odpocząć i popatrzeć na to co zostało. No i użyć swojej wyobraźni, by zobaczyć jak kiedyś toczyło się tu życie. Jest także wieża widokowa ale nam nie udało się wejść, Weronika po przerwanej drzemce jeszcze troszkę marudziła.

Aby jej nie męczyć, zrobiliśmy jeszcze rodzinne zdjęcie i poszliśmy na obiecany plac zabaw. Znajduje się on zaraz przed zamkiem przy szkole. Dawno nie widziałam tak fajnego i  ciekawego dla dzieci placu zabaw. Jest tam i statek piracki i domek i kilka zjeżdżalni no i huśtawek. Na prawdę warto o niego zahaczyć. Weronika biegała z innymi dziećmi (tak, cudem siły wróciły) a Lenka ucięła sobie drzemkę.

Ostatni punktem tej mini wycieczki były lody. Wsiedliśmy w samochód i podjechaliśmy na rynek. Lody od Dudy są pyyyyyyyszne. Weronika pobiegała jeszcze po rynku a wujek za nią, Lenką piszczała z radości patrząc na nich i czas było się zbierać. Nie wiadomo kiedy a zrobiła się 19 a my jeszcze musimy pobrać rzeczy od babci i wrócić do domu.

Wycieczka bardzo udana. Na pewno jeszcze tam wrócimy. Polecamy siewierski zamek!

Kilka zdjęć z naszego weekendu ... jeszcze kilka później dodamy

Uśmiechnięta Lenula na huśtawce




Jedząca i skupiona Weroniczka na huśtawce



Na zamek ...



Zbliżamy się ....



A tak prezentuje się zamek od przodu ...



Na konkretnym (taki na 5) placu zabaw ... siostrzyczki ....



Tylko dzieci wiedzą jaka zabawa jest męcząca ;)


Kochamy!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz