20 maja 2013

I po weekendzie ...

... czas wracać do rzeczywistości. A było tak fajnie ... taki długi weekend ...

A zaczęło się już od czwartku ....

Gdy tylko wróciliśmy z pracy szybki obiad dzieciaków, szybkie zebranie się i jedziemy! Do parku w Świerklańcu, pojeździć na rowerku, odwiedzić zwierzątka w mini zoo, pospacerować, wybiegać się no i na lody :)

Weronika zadecydowała, że to ona pcha wózek z Lenką. Tak więc tata niósł rowerek ;) ja aparat a Weronika oczywiście w kasku pędziła z roześmianą Leną w wózku a my biegiem za nimi. Taki maluch a potrafi szybko biegać, ciężko ją było niekiedy dogonić. A im bardziej się z nas śmiała tym szybciej biegła ;)

U zwierzątek było bardzo ... długo. Weronika ze 20 minut karmiła każde z nich a my już nie wiedzieliśmy co wymyślać by przejść dalej. Strach pomyśleć co się będzie działo w dużym zoo ;) Ubaw mieliśmy i w sumie nie tylko my ale inny obserwujący jak nasza córa rwie trawę i zawzięcie karmi konie, gdy nagle jeden z koników parsknął a Weronika aż siadła na pupę :) I z poważną minką nas pyta "cio to?"
Po paru minutach skoków na trampolinie (to też było w mini zoo!) poszliśmy dalej .... Lenka smacznie spała w wózku.

No i rowerek poszedł w ruch a taty ręce odpoczęły. Biegając na zmianę za Weroniką i pchając wózek dotarliśmy nad jezioro i tam spotkaliśmy ciocię Kingę i wujka Krystiana na rowerach. Razem poszliśmy na lody i z nimi już siedliśmy sobie na ławeczce by obserwować kaczki na jeziorze. Głównie to Weronika oglądała i zadawała nam tysiące pytań oczywiście związanych z kaczką, typu "to mama kaczka czy tata, a gdzie mama, a gdzie dzidzi, gdzie ma domek,...."  Lenka się przebudziła i też dokazywała:) Śmiejąc się i pokazując swoje 3! ząbki. Dzień minął bardzo przyjemnie. Przed 21 byliśmy w domu więc szybka kolacja i już tylko spanie.

A tu kilka zdjęć z tego miłego popołudnia ...

Lenka gotowa, to jedziemy tzn. biegniemy ;)


Uwaga, bo ja jadę.



Z mini zoo więcej zdjęć, bo tu czasu spędziliśmy najwięcej ...






Piątkowe popołudnie spędziłam z dziewczynkami sama bo miałam wolne :) Lence idą kolejne ząbki więc troszkę było marudzenia, przytulania i noszenia na rękach. I to nie tylko tej malutkiej ale starsza też chce by mama ją tuliła i była tylko jej. A mama też to bardzo lubi i wtedy bardzo pragnie mieć ze 4 ręce by naraz mogła przytulać swoje córeczki. Jak tylko Lena zasnęła byłam cała dla Weroniki, poczytałyśmy bajeczki, poopowiadałyśmy sobie też i troszkę razem sobie odpoczęłyśmy.
Gdy tata wrócił z pracy było już lepiej i zdecydowaliśmy tak jak planowaliśmy w sumie, że jedziemy na wieś:) Babci Eli nie ma wiec cały dom dla nas. Przyjechał jeszcze wujek Krzysiu z Wrocławia, który też mieszka z babcią Elą gdy nie jest w pracy czyli we Wrocławiu.

Dziewczynki od razu zajęły się huśtawką, zjeżdżalnią i piaskownicą. Tatuś z wujkiem grillem a mama pilnowała tego wszystkiego ;) Później dołączył do nas wujek Marek z ciocią Kasią.
Razem grillowaliśmy, gadaliśmy i na zmianę znów goniliśmy za Weroniką. Jak zobaczyłam jej spodnie zielone z trawy to myślałam, że uduszę ;) Tylko nie wiedziałam kogo pierw wujów czy córkę więc dałam spokój. Lenka zasnęła mi na rękach i tak sobie podrzemała jakiś czas. Spadł też deszcz ale taki intensywny ale krótki więc w niczym nam nie przeszkodził.
Zmęczeni szybko zasnęliśmy. Tylko zanim do tego doszło była wspólna kąpiel dziewczynek w ogromnej wannie babci. Tym razem Lenka szalała i piszczała z zachwytu. Ja próbowałam upilnować to rozbawione towarzystwo a tata filmował ;) Później jeszcze było bieganie po pokojach i wybieranie gdzie kto śpi.
Udało się .... śpią :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz