28 czerwca 2013

Santa Susanna - część 2.

...
To teraz trzeba tylko odebrać bagaże i znaleźć stację kolejową skąd odjeżdżają pociągu do centrum.

Lotnisko jest bardzo duże, ponieważ lecieliśmy liniami Wizzair wychodzimy na terminal T2 część B. Kawałek trzeba iść by odebrać swoje bagaże, wszystko jest dobrze oznaczone więc nie będę opisywać dokładnie co i jak. Tak naprawdę to nawet czytać nie trzeba umieć wystarczy iść za obrazkami - chcesz odebrać bagaż, wypatruj rysunku z walizką ;)

Podążamy z tłumem co jakiś czas patrząc czy nadal widzimy wspomniany rysunek walizki i dochodzimy do celu. Szybko odbieramy bagaż, jednak naszego wózka brak :( Chwilę czekamy z innymi aż w końcu dowiadujemy się od obsługi, że wózki są na innej taśmie.
Mamy już wózek i możemy się zbierać, ja pakuję Lenkę do chusty, Weronikę do wózka i ruszamy na poszukiwanie stacji. Dziewczynki momentalnie nam zasypiają.
Znów podążamy na rysunkami (tym razem pociągu) i dochodzimy do ruchomych schodów. One nas nie satysfakcjonują, za dużo do wnoszenia. Na szczęście obok jest winda, która szybko wwozi nas na górę, tam znów patrząc na znaczek pociągu przejściem poprowadzonym nad parkingami i drogą przechodzimy na stację.

Droga do stacji jest banalna, dzięki rysunkom. Trzeba iść do końca terminala B i tam są ruchome schody prowadzące do przejścia na stację. Do centrum można dojechać też autobusem ale my zdecydowaliśmy się na pociąg. Tak było dla nas wygodniej.
Strona z rozkładem i inf o pociągach w Katalonii - pociągi


Dziewczynki cierpliwie czekają na bagaże ...


W kasie kupujemy bilety (bezpośrednio do Santa Susanny kosztuje nas niecałe 10 euro), przechodzimy przez bramki, chwilkę czekamy i wsiadamy do pociągu. Nasze dziewczynki przebudzają się i zaczyna się marudzenie zmęczonego towarzystwa. Nakarmione i poinformowane, gdzie są uspokojone jadą dalej.
Na stacji Sants mamy przesiadkę do Santa Susanny. Tam zmieniamy peron, na szczęście tam też są windy i w spokoju i prawie pustym pociągu podążamy do celu.
Po pociągowej podróży czeka nas jeszcze krótki spacer ze stacji do naszego hotelu.
Punkt 18 meldujemy się, dostajemy klucze i idziemy zobaczyć nasze lokum na następne 2 tygodnie.
Pokój jest dość duży są w nim trzy łóżka (dwa duże złączone, jedno mniejsze) i łóżeczko. Pokój mamy z widokiem na morze, a pod nami codzienne wieczorne atrakcje hotelu, dość głośne- ale o tym jeszcze nie wiemy ;) Dla naszych zmęczonych po całym dniu dzieci żadna muzyka nie jest za głośna, i tak naszczęście jest też z innymi wieczorami.
Weronika zachwycona pokojem, balkonem i wszystkim. W kółku słyszymy ale tu fajnie :) Lenka spokojnie ogląda wszystkie kąty i zakamarki z perspektywy swoich czterech łapek. Jej też chyba się podoba.

Wieczór zaczynamy od rozpakowania, kolacji i krótkiego spaceru  na terenie hotelu. Idziemy zobaczyć też plażę. Jest suuuuper :)

Zmęczeni i pełni wrażeń tego dnia szybko zasypiamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz