13 lipca 2013

Barcelona - marzenie mamy się spełniło, jedne z ...

We wtorek zaraz po śniadaniu spakowaliśmy się i poszliśmy na pociąg. Jedziemy do Barcelony!!! Najbardziej cieszę się ja, bo głównie aby zobaczyć właśnie Barcelonę wybrałam to wybrzeże na cel naszych wakacji.
Kupujemy bilety, kasujemy (trzeba to zrobić zanim wsiądziemy do pociągu) i czekamy na pociąg, który niestety ma 40 minutowe opóźnienie :( Razem z nami czeka sporo ludzi więc jak już wsiadamy do pociągu jest ścisk i duchota a przed nami ponad godzinna jazda. Lenka na szczęście zasypia a Weronikę zabawia pani z wachlarzem :)

O Barcelonie nic mądrego od siebie nie napiszę, w sieci jest tego mnóstwo .... Zanim wybierzemy się do Barcelony warto poczytać co chcielibyśmy zobaczyć a i o biletach komunikacji pamiętajmy co nie co się dowiedzieć.



Ja korzystałam głównie z tej strony:
Barcelona - wiele przydatnych informacji, o zabytkach, komunikacji i inne ważne rzeczy.
W samej już Barcelonie korzystaliśmy z aplikacji tripadvisor, wiele informacji o zabytkach, mapa metra, wskazówki jak dojechać do wybranych punktów. Polecamy, nam bardzo pomogła :)



Co do biletów to wybraliśmy T10 - jeden bilet na naszą czwórkę. Tak w skrócie o nim to : w cenie 10 przejazdów, może korzystać kilka osób naraz, jedna podróż może trwać do 75 minut, można w ramach jednej podróży przesiąść się dwa razy. Przy wejściu np. na peron, do autobusy należy go skasować tyle razy ile jest osób z nami. Dzieci do 4 lat za darmo. Automaty kasujące są mądre i policzą jak należy każdy odcinek podróży i jak nie będzie trzeba to nic nie policzą:) Przesiadając się z metra na metro nie przechodzimy przez bramki czyli nie kasujemy, nie płacimy.
T10 jest na 1 strefę, a że większość zabytków Barcelony znajduje się w tej strefie nam ten bilet wystarczył.

Odkąd jesteśmy rodzicami to przed wyjazdem do dużego miasta mam zawsze listę z placami zabaw i tym razem też tak było. Czytałam też kilka blogów hiszpańskich mam, mieszkających bądź odwiedzających Barcelonę. Warto poczytać, co można robić w tym mieście z dzieckiem gdy planuje się dłuższy pobyt.
Po Barcelonie poruszaliśmy się metrem, świetnie oznakowane, poruszanie się w każdym kierunku włącznie z przesiadkami jest bardzo proste i logiczne. Polecamy :)


Przed 13 dopiero wysiadamy na placu Catalonia, kupujemy T10 i zaczynamy naszą wycieczkę po Barcelonie ...

Nasz plan na ten dzień nie jest zbyt napięty (chcieliśmy do Barcelony wybrać się jeszcze raz innego dnia ale niestety tak do końca to nie wyszło), głównie co chcemy zobaczyć i zrobić to :

- Park Guell
- Sagrada Familia
- spacer najbardziej znaną ulicą czyli La Rambla
- dzielnica gotycka

No to bilet mamy, pierwszy cel też to idziemy szukać stacji metra, które dowiezie nas do celu. I tu tablet z wspomnianą aplikacją świetnie spełnił swoją rolę.
Jedziemy zieloną linią (L3) do stacji Lesseps a stamtąd już spacerkiem do parku Guell.

Już wspominałam metro świetnie jest oznaczone, na stacjach znajdują się dokładne trasy danej linii. Warto znać końcowy przystanek linii, którą będziemy podróżować aby wiedzieć na którą stację iść. Co ważne są windy, tylko na L3 spory kawałek trzeba iść i też po schodach bo nie wszędzie jest winda.


Weronika zachwycona metrem, a Lena zwyczajowo śpi jak coś ciekawe się dzieje ;) Zanim udamy się do parku robimy sobie krótką przerwę na małą przekąskę dla dziewczynek. Po przerwie następuje zamiana ról, Weronika przysypia w wózku a Lenka dokazuje w chuście.


Stację metra od parku dzieli około 1,2 km więc troszkę trzeba iść, głównie za strzałkami więc zgubić się nie da.
Docieramy na miejscu i .... jesteśmy oszołomienie tłumem ludzi. Tego pewnie mieliśmy się spodziewać wybierając taki punkt naszego programu. No nic spacerujemy, robimy kilka zdjęć ... innych turystów zasłaniających co ciekawsze miejsca i dzieciaki nam się budzą. Weronika troszkę biega a Lenka w spokoju zajada się chrupkami i podziwia twory wyobraźni Gaudiego a ja z nią;)
Tatę jednak takie rzeczy nie cieszą i nie kręcą a marudzi, że głodny więc wracamy i znów metrem, tym razem z przesiadką jedziemy podziwiać inne dzieło znanego architekta, Sagrade Familie.

Już wiemy, że samy tam nie będziemy ;) Zaraz po wyjściu ze stacji metra ukazuje nam się ciągle będący w budowie zadziwiający swoją formą bądź formami kościół. Jest na prawdę duży, patrzymy z dołu unosząc oczy powoli w górę. W ocenieniu tego dzieła przeszkadzają nam wszędobylskie rusztowania. Mimo tego muszę przyznać, że mnie on zachwycił. Warto postać i popatrzeć dłużej, bo wydaje się on nie do ogarnięcia za jednym razem.

Aaa ... mąż głodny więc na przeciwko bazyliki jest park z ławkami, stawem i placem zabaw to tam robimy sobie przerwę na posiłek. Weronika z tatusiem zajada się bułkami a ja ze śpiącą Lenką w chuście spaceruje, robię fotki i jeszcze któryś już raz podziwiam Sagrade Familie.

Są też gołębie, które dzięki naszej starszej córeczce nigdy nie będą głodne ;)

Naszą przerwę kończymy na placu zabaw, należy się Weroniczce też jakaś atrakcja dla niej.

Wracamy na plac Catalonia i stąd rozpoczynamy nasz spacer po La Rambla. Robimy jeszcze małą przerwę na jedzonko dla Lenki, która dopiero się przebudziła. Dobrej miejscem na karmienie i przewinięcie małego dziecka jest McDonald, więc idziemy tam. Weronika zjada frytki my popijamy colę a Lena mleczko :)

Spacerując po tym słynnym deptaku z tysiącem innych spacerowiczów skręcamy w pierwszą lepszą uliczkę. Tu to dopiero jest pięknie a do tego cicho, mniej ludzi i spokojniej. Weronika może śmiało sama pobiegać bo tu raczej nikt jej nie podepta. My odpoczywamy od hałasu i marudzenia Weroniki, która już dość miała wózka i naszych rąk.

Jest już prawie 19, niestety musimy wracać :( Jeszcze tyle nie zobaczyliśmy .... i to nie tylko to co planowaliśmy. Tam jest dużo więcej do zobaczenia.
Barcelona przypadła nam do gustu więc udało mi się nakłonić męża (on twierdzi, że nadużywam tego słowa bo to było zmuszenie ;) ) byśmy wybrali się tu jeszcze raz. Tym razem jednak Barcelonę obierając jako główny cel naszego wyjazdu.


Kilka zdjęć tego co udało nam się w Barcelonie zobaczyć ...







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz