9 lipca 2013

Och, co to był za ślub ... :)

Nasza przerwa w pisaniu jest spowodowana jak to zwykle bywa brakiem czasu.

Ostatni weekend bawiliśmy się na weselu wujka Marka i cioci Kasi. Było wspaniale, dziewczynki się wybiegały, wytańczyły - jedna panna na rękach chętnych i szczęśliwych cioć i wujków :) Żal było wracać do domu.

Wujek Marek to mój młodszy brat i nadal nie mogę uwierzyć, że jest już mężem i "poważnym" człowiekiem.

Wszystkiego najlepszego kochani na nowej, wspólnej drodze życia!!!

W poniedziałek miałam jeszcze wolne, z czego bardzo się cieszę bo spędziłam ten dzień z moimi dziewczynkami. Byłyśmy na placu zabaw, odwiedziła nas też ciocia Emila (ostatni raz widziałyśmy się jak Weronika miała 9 miesięcy a wcześniej dnia nie umiałyśmy bez siebie wytrzymać; obiecałyśmy sobie, że musimy nadrobić ten czas), później dojechali do nas ciocia Kasia i wujek Marek (nasi nowożeńcy).
Weronika poszła z ciocią i wujkiem na lody, Lenka na drzemkę a my z Emilą mogłyśmy spokojnie porozmawiać.
Na obiad wrócił Jacek z pracy i było jeszcze weselej :)
Ostatni dni spędziliśmy bardzo rodzinnie, było dużo śmiechu, zabawy i wspomnień.

Kochamy Was dziewczynki!

P.S. Jutro wracamy do Santa Susanny, w myślach....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz