6 września 2013

...

Ten tydzień ciągnął się dla nas niemiłosiernie. Z powodu przedszkola, oczywiście. A jak jest teraz?

Myślę, że lepiej.

Weronika zaczyna jakieś szczegóły z zabaw czy życia przedszkolnego opowiadać nam mimochodem, choć wprost zapytana o jakikolwiek temat przedszkolny robi smutną minkę :(
Zdarzają się już jednak też chwilę, że ciągnie ten temat z nami. I jak się zapomni to nawet powie, że fajnie było :)

Dzisiaj naprzykład podeszła do mnie i mówi mama robimy pociąg i idziemy myć rączki. Tak to my się w domu nie bawiliśmy, jeszcze nas za mało chyba do takiego pociągu ;) To jej się podoba.

Mam ogromną nadzieję i chcę tego mocno aby polubiła swoje przedszkole, panie i kolegów i chętnie spędzała tam czas. Liczę, że takie dni nadejdą.

Dziś złamaliśmy się i o 13 odebrał ją dziadek. Nie wiem czy dobrze zrobiliśmy ale postanowiliśmy, że będziemy ją przekonywać powoli do drzemek i podwieczorku w przedszkolu. Może mogliśmy to przetrzymać? Teraz myślę, że chyba tak.

W domu jest nadal wesołym urwisem więc to nowe doświadczenie nie wpływa na nią aż tak bardzo negatywnie i depresyjnie.

Lenką opiekuję się nadal dziadek. Mały łobuz owinął sobie dziadka wokół paluszka, całkiem podobnie jak jej siostra zresztą. Dziadek mówi, że ładnie się bawi sama ale widać, że kogoś jej brakuje.

Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz