14 września 2013

Grill nad jeziorem.

Dostaliśmy zaproszenie na grilla. A grille my lubimy więc chętnie skorzystaliśmy z zaproszenia. Tym bardziej, że zaproszenie było od cioci Eli i Kuby-kuzyna naszych dziewczynek. A do tego byl to grill nad jeziorem, jezioro Chechło. Zapowiadało się wspaniale. I tak też było :)

Tylko pogoda nie ta :( Mieliśmy tam spędzić cały dzień zaczynając od kąpieli wodnych i plażowaniu a kończąc na pysznym jedzonku i pogaduchach z ciocią.

Od rana lało ale postanowiliśmy, że i tak jedziemy. Jakby co posiedzimy w domku letniskowym cioci przy kominku:)

Wyjeżdżamy ok 15, dziewczynki w aucie nam zasypiają więc spokojnie po ok 40 minutach parkujemy pod domkiem. Byliśmy już tu rok temu (Lenka miała zaledwie dwa tygodnie wtedy) więc tym razem nie błądzimy.
Jest tu pięknie - jezioro, las, cisza, spokój :) Żal nam tej brzydkiej pogody, ale przynajmniej nie pada już.
Babcia Ewa, dziadek Mietek i ciocia Kasia z wujkiem Markiem też tu są i jeszcze rodzice cioci Eli (w tym mój chrzestny:) ).

Rozsiadamy się przed domkiem przy stole, rozmawiamy, bawimy się z dziećmi, zajadamy się pysznym ciastem a jedzonko się grillujemy.
Wychodzi słońce i decydujemy się iść na spacer nad jezioro. Idziemy gromadą - nasza czwórka, ciocia Kasia, wujek Marek i Kuba. Za przewodnika mamy Kubę, choć my też znamy te jeziorę jednak nie tą stronę. Spacerujemy i wracamy w odpowiedniej chwili ;) Jedzenie gotowe.

Kiełbaska i szaszłyki były pyszne!

Na 21 wracamy do domu. Spędziliśmy bardzo miło czas. Dziękujemy ciociu Elu :)



Kochamy Was słonka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz