18 września 2013

Wycieczka do zoo

W końcu udało nam się dotrzeć do zoo(jakoś zawsze nie podrodze nam było a to chore dziewczynki a to pogoda nie ta a to ... jedziemy gdzie indziej).

Jest piątek, a my spędzamy leniwe dwa tygodnie na wsi. Do zoo planowaliśmy już wybrać się jakiś czas temu więc ... czemu nie dziś? Szybka decyzja, pakowanie ekwipunku - prowiant i ubranka w raźnie czego i jedziemy do Chorzowa.

Jeśli chodzi o ogrody zoologiczne to najbliżej nam do Śląskiego Ogrodu Zoologicznego, który znajduję się na terenie Parku Śląskiego w Chorzowie. Zainteresowanych dość ciekawą historią powstania samego ogrodu a także innych informacji na jego temat zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej ZOO.

Co od siebie możemy napisać na temat ZOO?

To, że znajduje się ono w pięknym parku, który sam w sobie jest celem wycieczek m.in. wielu rodzin. Zmierzając w jego stronę kawałek tym parkiem idziemy - auto pozostawiamy poza parkiem. Jest kilka parkingów lub miejsc, gdzie auto można zaparkować i z każdego takiego miejsca czeka nas ok. 10 minutowy spacer.
W samym już ZOO znajduje się mini Park Linowy dla dzieci, dolina dinozaurów, plac zabaw, "stragany" z "najpotrzebniejszymi" zabawkami i kilka punktów gastronomicznych (z cenami z kosmosu - takie miejsce takie przywileje) oraz toalety.

Po około 30 minutach jesteśmy na miejscu. Parkujemy samochód i wysiadamy z Lenką na ręku bo malutka zasnęła na samym końcu tej podróży. Ja pcham wózek z Weroniką (później często pusty) a tata niesie drzemającą Lenulę. Zanim dojdziemy do zoo trzeba kawałek przejść.

A po drodze jeszcze czeka nas kilka przystanków ...


W końcu docieramy do wielkiej bramy, kupujemy bilety (wcześniej lody i gofry) i przechidzimy przez nią by poobserwować zwierzęta.

Weronika zachwyca się kózkami.



Podejdzie tu, czy nie?


Naiwna mama myślała, że to słonie bądź żyrafy będą największą atrakcją. A co się okazało? Weronika jak i Lenka nie umiały odejść od kózek ;)


Słoń. Atrakcyjny głównie dla rodziców;) Dziewczyny wolały wspinać się i zjeżdżać z przysłoniowego pagórka.



Stąd też słoń wygląda całkiem ładnie ;)



Podejdzie tu który, które? Bo Lena się niecierpliwi!




Nie ma jak na baranach u taty ;)


A tak wyglądała nasza droga powrotna. Ja pcham wózek a dzieciaki z tatą ganiają się.


Gdy wyjeżdżaliśmy do Chorzowa było pochmurno a póżniej wyszło słonko i było tak przyjemnie ciepło.

Z racji pogody, wybiegania się i spędzenia czasu razem wycieczka udana. Dziewczynkom zwierzęta się podobały (głównie kozy, króliki, świnie i ... żółwie) a o to nam chodziło, również.

Spędziliśmy tam przeszło trzy godziny a można było jeszcze więcej, jest tam jeszcze fajny plac zabaw (wysypany piaskiem, akurat dla naszych maluchów) i dolina dinozaurów. My jednak z tego nie skorzystaliśmy, na późnie popołudnie byliśmy umówieni z ciocią Kasią i wujkiem Markiem na grilla więc za dużo czasu nie mieliśmy.
Jest także kilka miejsc gdzie można przysiąść, odpocząć a także zjeść (za nie małe pieniądze niestety).

Jednak zwierząt nie było za dużo np. tylko jedna żyrafa, słoń też jeden a cena wstępu do zoo nie mała.


Z dnia dzisiejszego ...

Dziewczynki chore :(((((( Mieliśmy być w ten weekend w Bielsku a zamiast tego leczymy się. Chorobo idź sobie od nas!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz