9 listopada 2013

Dni mijają nam powoli:)

Na spacerach (jak tylko pogoda pozwala), na zabawie, na domowych pracach (tu mama musi wykazać się swoją pomysłowością i uaktywnić swoje znikome zdolności artystyczne-dzieci jednak zadowolone więc nie jest tak źle) i na odwiedzinach - odwiedzamy i jesteśmy odwiedzani.

Czas mija nam bardzo przyjemnie mimo, że za oknem szaro, buro i coraz zimniej niestety.

Po pracy szybki obiad i ... zaczyna się ta fajniejsza część dnia. Z naszymi dziewczynkami. Wyciągami gry (domino, bingo, puzzle, planszówki), które pochowała mama na takie dni, kredki, kartki, wycinanki, kolorowanki i się bawimy. Weroniczka bardzo lubi tak spędzać z nami czas a Lenka powoli zaczyna lubić;) Nasza malutka z racji tego, że najmłodsza i jeszcze nie wszystko potrafi ma taryfę ulgową i jak my gramy to ona usypia lalę, jaździ autkami i co tylko chce. Oczywiście w jej zabawie też uczestniczymy i wtedy skupiamy się tylko na niej.

Zaprosiłyśmy ostatnio Bena do zabawy masą solną. Zrobiliśmy zwierzątka, domek z pudełka po butach dla nich i była super frajda .... głównie dla mam ;) Bo dzieci znudzone czekaniem aż w piekarniku zwierzątka stwardnieją zaczęły malować. Pięknie im to razem wychodziło, o dziwo bez wyrywanie sobie kredek i kartek nawzajem. Powstały śliczne obrazy, które pozwoliły małym artystą doczekać do zabawy zwierzątkami. Kotki, pieski i jeże stwardniały więc później bawiliśmy się nimi, wspólnie.

Dzieciaki coraz starsze więc częściej będziemy się spotykać na takich artystycznych odwiedzinach:) A i pewnie w większym gronie.

Weronika od piątku u dziadków więc nadrabiamy zaległości w sprzątaniu, porządkowaniu ubrań przypominamy sobie jak to było byc rodzicem jednego dziecka (oj, łatwo łatwo, ale to można stwierdzić tylko po tym jak się miało już z dwójką do czynienia), tęsknimy za naszą pierworodną i bawimy się z Lenką (by miała rodziców choć raz tylko dla siebie). Udało nam się skoczyć także na zakupy mikołajkowe. Chcieliśmy uniknąć dzikich tłumów zaraz przed tym dniem ale coś nie za bardzo wyszło. Przyjechaliśmy jednak opkupieni masą zabawek.


Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz