22 listopada 2013

Rodzinne popołudnia :)

Coraz ich więcej mamy.

Nie żebyśmy ich dotąd nie mieli, czy ich unikali, czy nie mieli na nie czasu .... co to, to zdecydowanie nie!

Będąc jednak rodzicami dwójki maluchów często spędzaliśmy czas niby to razem a osobno. Każde z nas z innym dzieckiem, często nawet w innym pokoju.

Pomału zaczyna to się jednak zmieniać, ku naszej ogromnej radości. Nasze dziewczynki, obie, dorastają już do wspólnej zabawy.

Nie trzeba już biegać za Leną po wszystkich pomieszczeniach i wymyślać jej takie zabawy by nie przeszkadzała Weronice np. w malowaniu czy innej zabawie.

Nie trzeba już tak pilnować Weroniki by uważała na Lenkę, nie biła jej czy wymyślać jej zabaw co chwila nowej.

Od kilku dni po obiedzie, lub już po spacerze nawet siadamy razem na podłodze oglądamy książeczki, malujemy farbami, wycinamy (Weronika uczy się używać nożyczek), bawimy się masą solną lub plasteliną, budujemy pociągi, wspinamy się po rodzicach i .... jest fajnie.. Mniej płaczu, krzyku, zazdrości a my możemy w końcu spokojnie pogadać. Bez czekania na ich sen.

Nasze córki zaczynają się cieszyć swoim towarzystwem, a my cieszymy się tym faktem.

Cieplej się robi gdy patrzy jak Weronika pokazuje Lenie co narysowała (wcześniej było wręcz odwrotnie, ona mi zniszczy - często niszczyła, nie pokaże jej - płacz drugiej...) a Lenka z uwagą przygąda się rysunkowi. Nawet nie próbuje dotknąć tylko paluszkiem pokazuje i zaraz zabiera się za swój rysunek.

Lenka z powodu starszej siostry wiele rzeczy robi szybciej niż Weronika w jej wieku dlatego znajdują coraz częściej wspólny język.

Są jeszcze momenty z "tamtego" okresu ale już nie tak często.

Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz